Szukane słowo

artykuł obraz

Sławomir Czyż

Związek Jaszczurczy i „Grupa Szańca”

Po klęsce Polski w kampanii wrześniowej 1939 r. członkowie Obozu Narodowo - Radykalnego (ONR) podjęli pierwsze działania na polu propagandy. Henryk Minich i Mieczysław Harusewicz zaczęli wydawać biuletyn oparty na nasłuchu radiowym, który przekształcił się, w początkowo powielane, a od marca 1940 r. drukowane, pismo „Szaniec”. Jego jednorazowy nakład wahał się od 5 do 15 tysięcy egz. i było ono jednym z najbardziej poczytnych i opiniotwórczych czasopism podziemnych. Od jego nazwy ONR w okresie wojny określa się często jako „Grupę Szańca” - co ja również czynię.

Równolegle do działań propagandowych przystąpiono do tworzenia podziemnej organizacji. Czołową rolę w jej powstaniu odegrał Władysław Marcinkowski („Jaxa”), który po opuszczeniu obozu jenieckiego przybył 13 października od Warszawy i nawiązał kontakt z Tadeuszem Salskim i Otmarem Wawrzkowiczem. Po uzyskaniu zgody władz ONR, czyli Komitetu Politycznego (poziom A). - na czele którego stał prawdopodobnie Władysław Brodowski, przystąpili oni do formowania nowej organizacji konspiracyjnej. Wawrzkowicz zajął się tworzeniem pionu propagandy, natomiast Marcinkowski pionu wojskowego, który na jego wniosek przyjął nazwę Związku Jaszczurczego (ZJ) - na pamiątkę organizacji szlachty i miast pruskich XIV w.

Organizacja wojskowa rozwijała się szybko, rozpoczęto organizowanie sztabu - już wtedy dawał jednak o sobie znać brak w środowisku ONR profesjonalnej kadry oficerskiej. Początkowo ZJ działał w Warszawie i okolicy, lecz już wkrótce rozszerzył swą działalność na cały obszar okupacji niemieckiej, ze zwróceniem szczególnej uwagi na ziemie zachodnie i północne, co wynikało z celów do jakich został powołany.

Przywódcy ONR uważali, że po zakończonej wojnie Polska powinna uzyskać całe Prusy Wschodnie a na zachodzie linię Odry i Nysy Łużyckiej. Ludność niemiecką należało z tych ziem wysiedlić. Rozumiano, że tak znacznemu osłabieniu Niemiec będzie przeciwna Wielka Brytania - tak jak to miało miejsc po i wojnie światowej. Dlatego „Grupa Szańca” uważała, że:

„Przed nadejściem armij zwycięskich z zachodu sami musimy zająć to wszystko, co odwiecznie jest polskiem: Prusy Wschodnie, Gdańsk, linję Odry, cały Śląsk”.

Oznaczało to postawienie Anglii i Francji, a także rządu polskiego, przed faktami dokonanymi.

Jak więc widzimy, dążenia, które przyświecały twórcom ZJ, stawiały tę organizację poza nawiasem, tworzonego w tym czasie, Związku Walki Zbrojnej (ZWZ). Od samego początku był ZJ organizacją odrębną, którego zaplecze polityczne stawiało sobie własne cele i nie zamierzało od nich odstępować. W początkowym okresie wojny było nim rozszerzenie granic Polski na zachodzie i pod tym kątem przygotowywano plany operacyjne. W momencie militarnego załamania Niemiec okręgi zachodnie ZJ miały wywołać panikę wśród ludności niemieckiej i spowodować jej masową ucieczkę, zaś okręgi północne zająć Prusy Wschodnie, południowe Śląsk a centralne posuwać się na zachód w kierunku Odry.

Po pierwszych sukcesach ZJ i szybkim rozwoju tej organizacji na ziemiach wcielonych do Rzeszy, nastąpiła kontrakcja Niemców. Gestapo powołało do jego zwalczania specjalne „Sonderkommadno ZJ” , którego największym osiągnięciem było aresztowanie w grudniu 1941 r. ponad 80 członków Związku, głównie z Pomorza. Po procesie, który miał miejsce w Berlinie, 31 z nich zostało ściętych, w tym szef wywiadu, utworzonego w październiku 1941 r., Inspektoratu Ziem Zachodnich - Stanisław Jeuthe.

Od tego czasu datuje się spadek aktywności ZJ na ziemiach wcielonych do Rzeszy, pogłębiony dodatkowo akcją germanizacyjną, w wyniku której większość Polaków z tych terenów została przesiedlona do Generalnej Guberni. Ograniczyło to działalność „Grupy Szańca” i ZJ do centralnej Polski i samej Warszawy, gdyż nie przejawiali oni zainteresowania ziemiami wschodnimi, na których nie tworzono placówek ZJ.

Jak już wspomniałem, od samego początku swego istnienia cierpiał ZJ na brak zawodowej kadry oficerskiej. Jedyny wyjątek stanowił, kierujący Oddziałem Operacyjnym Związku, kpt. Tadeusz Boguszewski. W okresie późniejszym dołączyli ppłk Piotr Abakanowicz - dowódca okręgu Warszawa - województwo, mjr „Olgierd Mirski” dowódca okręgu Kielce, kpt. Antoni Szacki „Bohun - Dąbrowski” - szef sztabu w tym okręgu, a późniejszy dowódca Brygady Świętokrzyskiej, płk dypl. Tadeusz Kurcyusz - późniejszy komendant główny Narodowych Sił Zbrojnych, płk Julian Skokowski - inspektor okręgu Warszawa - miasto (następnie komendant Polskiej Armii Ludowej).

Autorzy z kręgów ONR oceniają liczebność ZJ w 1942 r. na ok. 60 do 70 tys. żołnierzy, co wydaje się liczbą znacznie zawyżoną. Trzeba jednak przyznać, że ta organizacja, rozrastała się szybko i w niektórych rejonach dysponowała znacznymi siłami (szczególnie w Warszawie i okolicy, Kielecczyźnie i Lubelszczyźnie. Każdy z okręgów ZJ, a także Inspektorat Ziem Zachodnich, którego dowództwo znajdowało się w Warszawie, dysponował oddziałami Akcji Specjalnej (AS). Zajmowały się one dywersją, akcjami odwetowymi, wykonywaniem wyroków, zdobywaniem pieniędzy itp.

Oprócz organizacji wojskowej stworzyła „Grupa Szańca” zalążek administracji cywilnej, przeznaczonej początkowo dla ziem zachodnich i północnych, które miały być przyłączone do Polski. Był to Komisariat Cywilny, a na jego czele stanął Olgierd Iłłakowicz a następnie od grudnia 1941 r. Kazimierz Gluziński, brat Tadeusza. W okresie późniejszym Komisariat zaczął przygotowywać administrację dla terenów wchodzących w skład państwa polskiego.

Jeszcze w 1939 r. podjął ONR próby legalizacji swojej partii i wejścia w struktury władz polskich na uchodźstwie. Pierwszym wysłannikiem „Grupy Szańca” na Zachód był Tadeusz Gluziński, który jednak nabawił się choroby przy przekraczaniu granicy i zmarł na Węgrzech. Dopiero wiosną 1940 r. dotarł do Paryża Mieczysław Harusewicz. Podjęte przez niego próby wejścia do Rady Narodowej (namiastki parlamentu), jako reprezentanta ONR, zakończyły się niepowodzeniem, ze względu na sprzeciw socjalistów, ludowców i Stronnictwa Pracy. Tylko Stronnictwo Narodowe poparło starania Harusewicza. Sam Sikorski był również nastawiony negatywnie do ONR i posunął się nawet do oskarżenia go o kolaborację z Niemcami.

Także w kraju istniały kontakty między „Grupą Szańca” a ZWZ i Delegaturą Rządu na Kraj. Świadczą o tym meldunki płka Stefana Roweckiego „Grota” i relacja K. Gluzińskiego. „Grupa Szańca” uważała, że ZJ i ZWZ są organizacjami równorzędnymi i możliwa jest jedynie współpraca na równych prawach, a nie, jak tego żądało dowództwo ZWZ, podporządkowanie się ZJ tej organizacji. Podobną postawę zajmowali przywódcy „Grupy Szańca” w stosunku do Delegatury Rządu. Jedynym celem ich zabiegów było uzyskanie dostępu do funduszy finansowych przesyłanych z Londynu na potrzeby podziemia w Kraju, ale starania te zakończyły się niepowodzeniem.

Obserwując działalność ONR w pierwszym okresie wojny widać wyraźnie, że starała się ona stworzyć zalążki struktur państwowych: wojska i policji - ZJ oraz administracji - Komisariat Cywilny. Jednocześnie, stojąc na stanowisku uznania Rządu Polskiego na uchodźstwie, odmawiała konsekwentnie podporządkowania się jego ekspozyturom w Kraju. Postawa taka nieobca była w tym czasie także innym ugrupowaniom politycznym, ale tylko „Grupa Szańca” wytrwała w niej do końca.

Sławomir Czyż