Szukane słowo

artykuł obraz

Tadeusz Skarzyński „Bończa”

Płk NSZ „Bohun” Dąbrowski - Skarbek cz. 1

Urodził się jako Antoni Skarbek - Szacki (vel Szacki - Skarbek) 1 III 1902 r. w Wilnie. Był synem inż. leśnika, pracownika Głównego Zarządu Lasów Okręgu Wileńskiego, i Marii z domu Snarskiej. Jego dziadkami byli: Bolesław Snarski - profesor na Wydz. Matem.- Fizycznym Uniw. Wileńskiego i Anna z Podhajeckich - Snarska. Antoni Skarbek miał czworo starszego od siebie rodzeństwa: dwóch braci, w tym Czesława - w 1923 r. studenta SGGW - i dwie siostry. Eleonorę (Lonię), żonę lek. med. Albina Urbanowskiego (1890-1943), i młodszą Wiktorię. Cała rodzina - wraz z trzyletnim Antonim - została zesłana w 1905 r. na Syberię, za udział ojca w ruchu rewolucyjnym. Ojciec został inspektorem w okręgowym zarządzie lasów w Tomsku i zmarł tam w listopadzie 1910 r. Wiosną 1911 r. pozwolono wdowie z dziećmi przenieść się do Charkowa, gdzie mieszkała jej matka Anna Snarska - wielka patriotka, poprzednio również wywieziona wraz z mężem z Wilna w głąb Rosji. Starszy brat Anny - student został powieszony w Wilnie za udział w powstaniu 1863 r.

Młody Antoni rozpoczął swą edukację w domu, od 1910 r. chodził do szkół powszechnych w Tomsku i Charkowie, a od 1913 r. do gimnazjum państwowego w Charkowie. Tutaj, w domu babki przeżył trudny okres I Wojny Światowej i okropności rewolucji (1917-1919). W lecie 1919 wraz z dwojgiem rodzeństwa Czesławem i Lonią opuścili Rosję i w końcu sierpnia dostali się do Warszawy.

Urodził się jako Antoni Skarbek - Szacki (vel Szacki - Skarbek) 1 III 1902 r. w Wilnie. Był synem inż. leśnika, pracownika Głównego Zarządu Lasów Okręgu Wileńskiego, i Marii z domu Snarskiej. Jego dziadkami byli: Bolesław Snarski - profesor na Wydz. Matem.- Fizycznym Uniw. Wileńskiego i Anna z Podhajeckich - Snarska. Antoni Skarbek miał czworo starszego od siebie rodzeństwa: dwóch braci, w tym Czesława - w 1923 r. studenta SGGW - i dwie siostry. Eleonorę (Lonię), żonę lek. med. Albina Urbanowskiego (1890-1943), i młodszą Wiktorię. Cała rodzina - wraz z trzyletnim Antonim - została zesłana w 1905 r. na Syberię, za udział ojca w ruchu rewolucyjnym. Ojciec został inspektorem w okręgowym zarządzie lasów w Tomsku i zmarł tam w listopadzie 1910 r. Wiosną 1911 r. pozwolono wdowie z dziećmi przenieść się do Charkowa, gdzie mieszkała jej matka Anna Snarska - wielka patriotka, poprzednio również wywieziona wraz z mężem z Wilna w głąb Rosji. Starszy brat Anny - student został powieszony w Wilnie za udział w powstaniu 1863 r.

Młody Antoni rozpoczął swą edukację w domu, od 1910 r. chodził do szkół powszechnych w Tomsku i Charkowie, a od 1913 r. do gimnazjum państwowego w Charkowie. Tutaj, w domu babki przeżył trudny okres I Wojny Światowej i okropności rewolucji (1917-1919). W lecie 1919 wraz z dwojgiem rodzeństwa Czesławem i Lonią opuścili Rosję i w końcu sierpnia dostali się do Warszawy.

Wiosną 1920 r 18 - letni Antoni wstąpił wraz z bratem Czesławem, jako ochotnik do 1 Pułku Ułanów Krechowieckich, walczył na pd. wsch. kresach Polski. Ranny i chory na tyfus brzuszny leżał w szpitalu w Sandomierzu. Jako rekonwalescent został skierowany na teren przyfrontowy do obsługi szpitala dla koni i z nim zagarnięty w VIII 1920 r. do niewoli sowieckiej przez zagon kozacki. Został wywieziony do Militopola na Ukrainie gdzie pracował w ciężkich warunkach do IX 1921 r., kiedy mógł powrócić do kraju. Zamieszkał u siostry Loni i jej męża w Grodnie i tu wiosną 1923 r. ukończył gimnazjum matematyczno - przyrodnicze im. H. Sienkiewicza i zdał maturę. W r. akad. 1923/24 Antoni Skarbek studiował na wydziale Wydz. Mechanicznym Politechniki Warszawskiej, jednocześnie pracując zarobkowo w PKO na ul Jasnej. Okazało się jednak zbyt trudnym studiować i pracować w pełnym wymiarze, zdecydował się na służbę zawodowa w wojsku polskim. W 1924 r. został przyjęty do Szkoły Podchorążych w Warszawie mieszczącej się wówczas w Alejach Ujazdowskich, w budynku zajmowanym obecnie przez Urząd Rady Ministrów. Po rocznym kursie unifikacyjnym przeszedł tamże do Szkoły Oficerskiej Piechoty. Jak pisze sam Skarbek w swej autobiografii był wychowywany na polskiego oficera rycerza. W maju 1926 r brał udział, wraz z cała Szkołą Oficerską i Szkołą Podchorążych w obronie konstytucji: walczył jako dowódca plutonu podchorążych i został ranny, kula przeszyła mu nogę.

Za udział w walkach majowych po stronie konstytucji i prezydenta St. Wojciechowskiego, Szkoła Oficerska została przeniesiona jeszcze w 1926 r. z Warszawy do miejscowości Ostrów - Komorowo. Mimo stworzenia trudnych warunków przez oficerów sanacyjnych, którzy teraz rządzili szkołą, Skarbek ukończył ją wiosną 1927 r. z wynikiem b. dobrym, z 13 tą lokatą na 116-tu absolwentów. Po wakacjach z rodziną rozpoczął służbę w 76 pp w Grodnie, gdzie dowódcą pułku był płk Ignacy Oziewicz (1887-1966) - później od 1937 r dowódca 27 Dywizji Piechoty w Grodnie. W 1927-29 Antoni Skarbek - jako młody ppor. - był d-cą plutonu w szkole podoficerskiej pułku. Był to początek jego wychowawczej pracy wojskowej, którą pełnił do końca swej działalności w wojsku. Potem pełnił straż w dowództwie pułku, jako oficer uzbrojenia , jako oficer ewidencji personalnej j jako adiutant pułku. Od wiosny 1930 r do jesieni 1932 r. miał już samodzielne stanowisko d-cy kompanii rekruckiej: tu znowu wychowywał i szkolił młodych żołnierzy, stosując z najlepszym skutkiem własne, przemyślane i nowoczesne metody wychowawcze. Następnie odbył kurs łączności w Zegrzu pod Warszawą. Ukończył go z 10-lą lokatą na 120 słuchaczy oficerów różnych rodzajów broni, a po powrocie do pułku dowodził blisko 2 lata oddziałem łączności. W jesieni 1934 r. - już jako por. został d-cą szkoły podoficerskiej 76 pp. (stanowisko służbowe majora) i funkcję tę pełnił do lata 1939 r.

Przydział mobi1izacyjny w 1939 r. przewidywał służbę kpt. Skarbka w sztabie armii „Prusy". Była to armia odwodowa Naczelnego Wodza, a w jej skład wchodziła min 29 DP wraz z 76 pp. 1 IX 1939 zgłosił się w sztabie tej armii, formującym się w Grodnie. Został oficerem do zleceń przy d-cy armii gen. Stefanie Dąb-Biernackim, ale jego bezpośrednim przełożonym był płk dypl. Kazimierz Glabisz. 3 IX sztab został przeniesiony do Skierniewic, skąd wycofywał się przez Radom, Puławy pod Lublin. W czasie wycofywania się oddziałów armii „Prusy” nastąpiło silne natarcie pancernych oddziałów niemieckich, które spowodowało praktycznie rozbicie całej armii. Kpt. Skarbek, wypełniając polecone mu rozkazy, wycofywał się - wraz z paroma oficerami - przez Uściłóg i Włodzimierz Wołyński do Łucka. Tu otrzymali 17 IX wiadomość o wejściu Sowietów w granice naszego kraju. 19 IX dotarli do Lwowa i tam dostali się do niewoli niemieckiej. Po ucieczce omal nie dostali się w ręce kawalerii bolszewickiej. Wreszcie udało się im, ukrytym w pociągu sanitarnym, dotrzeć 23 IX do Krakowa. Skarbek mieszkał u teściów, pp. Chojeckich w Wadowicach, starając się być możliwie blisko granicy i szukać okazji przerzutu na Węgry i Francji. Niestety zamiar się nie udał i kpt. Skarbek postanowił przenieść się do środkowej Polski.

Zamieszkał u swej siostry Loni i szwagra w Zagnańsku koło Kielc. Przebywała tu również matka kpt. Skarbka i druga siostra z rodziną. W 1942 r. odnalazła się jeszcze małżonka Zofia z Chojeckich, poślubiona w XII 1930 r. w Grodnie - nauczycielka - której dopiero teraz udało się wraz z czwórką dzieci wydostać przez zieloną granicę i przedostać do Generalnego Gubernatorstwa. W Zagnańsku Skarbek występował pod nazwiskiem Antoniego Dąbrowskiego - z zawodu buchaltera, lecz pracującego jako ogrodnik, zgodnie z dokumentami, jakie w miejscowej gminie Samsonów wyrobiła mu „kuzynka” Lonia. Tu przebywał pan Antoni do sierpnia 1944 r

Mieszkając w Zagnańsku Antoni Dąbrowski - poprzez swego szwagra lek. med. Albina Urbanowskiego - poznał zamieszkałego w pobliżu inż. Zygmunta Neymana, prawdopodobnie bratanka wybitnego działacza środowiska „SZAŃCA” i Związku Jaszczurczego (ZJ) - Lecha Neymana. Przez niego nawiązał kontakt z ZJ, przyjął pseudonim „BOHUN” i rozpoczął pracę organizacyjno-szkoleniową w okolicach Zagnańska. Ustalono, że teren ten będzie włączony w skład V Okręgu Kieleckiego ZJ dopiero po całkowitym zorganizowaniu, a tymczasem kontakt z komendą ZJ i Grupą „Szańca” zapewniał inż. Z. Neyman. Początkowo współpracowników miał kpt. „Bohun” tylko paru: pchor. WP „Mruka", pchor. „Tygrysa” oraz kpt. „Witolda” i kpt. Rusina".

Z nich Mruk był stałym mieszkańcem Zagnańska, bardzo ułatwiał kontakty osobowe i działalność organizacyjną (np. meliny). Wykłady wojskowości i ideowo-wychowawcze prowadził sam „Bohun": obejmowały one taktykę piechoty (w tym działania partyzanckie małych oddziałów, wywiad, rozpoznanie, wypady nocne, patrolowanie, sabotaże oraz walki w lesie i w miejscowościach), naukę o broni (ckm., rkm., kb., pistolety maszynowe, granaty), terenoznawstwo (czytanie mapy, robienie szkiców, obserwacja i wykorzystanie terenu), służbę wewnętrzną (pisanie meldunków, wydawanie rozkazów bojowych oraz czytanie gazet podziemnych i pogadanki wychowawcze). Wykłady odbywały się przeważnie w nocy w różnych, często odległych wioskach. Kursy szkoleniowe podchorążych i podoficerów były organizowane w trzech organizacjach podziemnych (ZJ. ZWZ. NOW) łącznie, bowiem „Bohun” nawiązał kontakty konspiracyjne z miejscowymi komendantami ZWZ i NOW.

Oprócz tego Antoni Dąbrowski wykładał matematykę i fizykę na tajnych kompletach licealnych; miał tam możność poznać młodzież i wybrać do pracy konspiracyjnej osoby najbardziej cenne pod względem moralnym i umysłowym. Większość uczniów i nauczycieli dołączyła później do Brygady Świętokrzyskiej i razem z nią przeszła na Zachód, a uczennica i siostrzenica Dąbrowskiego - Lala -zgłosiła się z koniem i furmanką i od początku była furmanem w taborach 202 pp. Brygady Świętokrzyskiej. W swym autobiogramie płk „Bohun” szczyci się tym, że wielu z tej młodzieży ukończyło za granicą studia wyższe i zostało później profesorami uczelni brytyjskich, amerykańskich i kanadyjskich. Swoją pracę wychowawczą cenił więcej niż szkoleniową; sądził. że to co młodzież zdobędzie przez wychowanie ideowe, zaważy w przyszłości w walce o polską duszę naszego młodego pokolenia.

W marcu 1942 r., a więc po blisko 2 latach takiej pracy teren był zorganizowany. W POW. Kielce-Północ. jak nazywano okolice Zagnańska pod komendą kpt. „Bohuna” było zarejestrowanych ok. 500 członków ZJ. przeważnie doborowej młodzieży w wieku 17-22 lat. „Bohun” i inż. z. Neyman postanowili nawiązać łączność organizacyjną z Komendą Okręgu V ZJ dowodzoną przez mjr Olgierda (por. art. WP/ ppłk NSZ Olgierd Mirski; tropiony po wojnie przez UB popełnił samobójstwo). Mjr „Bohun” został zaprzysiężony w ZJ i na wniosek mjr Olgierda - zatwierdzony przez Komendę Główną ZJ na stanowisko szefa sztabu Okręgu Wojskowego V (Kielecko-Radomskiego) ZJ. Współpraca z dowódcą okręgu dawała doskonałe wyniki. W ciągu pół roku sztab okręgu był całkowicie skompletowany i zorganizowany. Raz w miesiącu odbywały się odprawy sztabu omawiano wszystkie sprawy bieżące i ustalano plan dalszej pracy. „Bohun” osobiście opracowywał ćwiczenia bojowe z zakresu działań partyzanckich dla samodzielnych oddziałów i szkolił komendantów powiatów, którzy następnie prowadzili analogiczne ćwiczenia w terenie ze swoją kadrą oficerów podchorążych i podoficar6w. ZJ rozwijał się bardzo szybko; przed utworzeniem NSZ-tu stan osobowy w Okręgu Kielecko - Radomskim obejmował ok. 10 tysięcy członków.

Wiosną 1942 r. nastąpił rozłam w Stronnictwie Narodowym (SN) i Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW) Część - ok. 80% NOW. z komendantem Głównym ppłk WP Józefem Rokickim (1894-1976) przeszła do AK i została całkowicie wciągnięta w jej szeregi. Natomiast ok. 20% członków NOW m.in. z zast. Komendanta Gł. płk Ignacym Oziewiczem i mec. Zbigniewem Stypułkowskim, połączyło się z ZJ i utworzyło Narodowe Siły Zbrojne. Komendantem został płk Ignacy Oziewicz ("Czesław"), jeden z najdzielniejszych oficerów armii i polskiej.

W kwietniu 1942 r. - w okresie rozmów scaleniowych ZJ i NOW - mjr „Bohun” został wezwany przez Komendanta Głównego ZJ mjr „Jaxę” do Warszawy dla przeprowadzenia rozmowy z płk. Oziewiczem przewidywanym już wówczas na Komendanta Gł. przyszłych NSZ. Było bowiem w tych kręgach wiadome, że „Bohun” był wieloletnim podwładnym Oziewicza w 76 pp. i 29 D P w Grodnie w l. 1927-39, gdzie obdarzali się wzajemnym szacunkiem i sympatią. Teraz przerodziło się to w najbardziej potrzebne w konspiracji - zaufanie. Płk Oziewicz bardzo serdecznie przyjął mjr „Bohuna” i w osobistej rozmowie zasięgał wiadomości o ZJ, którego do tej pory nie znał, będąc w organizacji NOW. „Bohun” przedstawił ideologię, organizację i prace ZJ. a następnie otrzymał instrukcje organizacyjne dotyczące scalania. m.in. oświadczenie. że dotychczasowa Komenda Okręgu Kielecko-Radomskiego ZJ z ppłk Olgierdem i mjr „Bohunem” obejmie dowództwo nad wszystkimi oddziałami NSZ w tym okręgu. Praca jednostek organizacyjnych (komórek 5-cio osobowych, placówek, plutonów, kompanii i batalionów) w terenie rozwijała się nadal bardzo pomyślnie. Również początkowy okres scalania NOW i ZJ przebiegał w okręgu dość sprawnie. Aby ułatwić dowodzenie Okręgiem V podzielono go na dwa podokręgi: I -Kielecki i II - Radomski. Inspekcja przeprowadzona po scaleniu NOW i ZJ przez mjr „Bohuna” i 2 oficerów jego sztabu wykazała. że NOW - w części łączącej się z ZJ - prawie nie posiadała w tym okręgu zorganizowanych komórek wojskowych; w terenie byli dowódcy, a ogół bez żołnierzy.

Naturalnie wszystko to nie obywało się bez ofiar. Gestapo czuwało i od czasu do czasu mocno uderzało. M. in. Niemcy zastrzelili kpt. WP z organizacji Korpus Powstania Narodowego (NOW) ze wsi Kaniów, aresztowali i natychmiast rozstrzelali żonę i 2 córki sekretarza gminy w Samsonowie. Na wiosnę 1943 r. aresztowano dr Albina Urbanowskiego - szwagra „Bohuna” - który nie chciał się ukryć, aby nie narazić rodziny; otruł się w więzieniu kieleckim, jeszcze przed badaniami gestapo; za dużo wiedział, bał się wydać tajemnice konspiracyjne. Miał wspaniały pogrzeb. Przybyły tłumy mieszkańców wsi i miasteczek z okolicy Zagnańska - pacjentów wdzięcznych za bezinteresowną 17-letnią opiekę lekarską. W tym samym czasie zmarł w Suchedniowie na tyfus brzuszny inż. Zygmunt Neyman, polityk i świetny organizator ruchu podziemnego, czołowa postać zaplecza politycznego ZJ i NSZ na Kielecczyźnie. Parokrotnie i sam „Bohun” znajdował się w krytycznych sytuacjach. ale wyjście z nich zawdzięczał zimnej krwi i - jak sam sądził i mawiał - opiece Boskiej.

Kwiecień imaj 1944 r. były miesiącami intensywnego szkolenia oddziałów partyzanckich NSZ. Na wiosnę tegoż roku komuniści rozpoczęli napady na oddziały i pojedynczych żołnierzy w terenie, mordując tylko dlatego, że należeli do NSZ; wydano rozkazy przeciwdziałania akcjom i zamierzeniom komunistycznym, zastraszania i niszczenia ich sił. Równocześnie w kwietniu nadszedł ściśle tajny rozkaz Komendanta Głównego NSZ płk dypl. „Żegoty” [płk dypl.. WP/gen. NSZ inż. Tadeusz Kurcyusz] do Komendy V Okręgu, polecający rozformowanie oddziałów leśnych NSZ i przejście do bardzo ścisłej konspiracji, ponieważ zmienia się w Polsce okupacja niemiecką na sowiecką, wobec czego sens istnienia i dalszego tworzenia oddziałów leśnych przestaje być sprawą realną i pożyteczną.

Po otrzymaniu tego rozkazu mjr „Bohun” i ppłk Olgierd udali się do Warszawy, aby przedstawić płk „Żegocie” sytuację NSZ na terenie Gór Świętokrzyskich: większość partyzantów była zdekonspirowana. co b. utrudniało możliwość ich zamelinowania, teren był mocno nasycony przez komunę sowiecką i polską., która w krótkim czasie zniszczyłoby żołnierzy rozproszonych, wreszcie istniała obawa, że partyzanci NSZ - czując się bezpieczniej w zgrupowaniu - opuściliby własne szeregi wstępując do oddziałów leśnych innych organizacji. Argumenty szefów terenu przekonały Komendanta Gł. NSZ, który polecił pozostawić oddziały leśne w tym terenie w dotychczasowej formie. Były one przede wszystkim bazą dla wszystkich zdekonspirowanych członków NSZ. a także siłą przeciwdziałającą terrorowi gestapo i komuny.

Tymczasem front niemiecko-sowiecki wkroczył na ziemie polskie i oddziały partyzanckie NSZ z Okręgu III Lubelskiego musiały się wycofać na lewy brzeg Wisły, na teren Podokręgu Radomskiego, głównie na ziemię opatowską. Rozzuchwalone oddziały komunistyczne wraz ze zrzutkami sowieckimi rozpoczęły wzmożone akcje przeciw NSZ, wobec czego Komenda Okręgu V Kielecko-Radomskiego zarządziła koncentrację oddziałów NSZ. Rozkazem ppłka Olgierda z 30 VI 1944 został utworzony 204 pułk NSZ Ziemi Kieleckiej, składający się z oddziałów „Bema” i „Dymszy” z Okręgu Kieleckiego, „Żbika” i „Łosia” z Okręgu Częstochowskiego i „Stepa” z Okręgu Lubelskiego. Dowódcą pułku został mianowany mjr Eugeniusz Kerner ("Kazimierz"). Było to pierwsze wielkie zgrupowanie oddziałów NSZ. Pułk 204 działał na terenie powiatów: opatowskiego, buskiego, stopnickiego i włoszczowskiego; przez czas swego samodzielnego istnienia. tj. do 11 sierpnia 1944 r. przeprowadził kilka udanych akcji przeciw Niemcom i co najmniej 2 akcje przeciw oddziałom AL, stopniowo dozbrajając się, choć jednak jego głównym zadaniem - postawionym pułkowi przez mjr „Bohuna” - było doskonalenie żołnierza przez intensywne teoretyczne i praktyczne szkolenie bojowe.

20 lipca 1944 r. mjr „Bohun” - jadąc z Zagnańska do Kielc na odprawę swego sztabu - wpadł na dworcu w Kielcach w niemiecką łapankę ludzi do kopania okopów; znowu zimna krew i łut szczęścia pozwoliły mu opuścić dziedziniec, na którym przebywali złapani. Postanowił jednak nie ryzykować więcej i udać się do swoich oddziałów partyzanckich. Rozpoczął likwidowanie swoich spraw w Zagnańsku i Kielcach, pożegnał się z rodziną, która mieszkała w tym czasie w pobliskim Suchedniowie. W końcu 1943 r. - ze względów na bezpieczeństwo rodziny i lepsze zapewnienie konspiracji - cala rodzina przeniosła się z Zagnańska do Suchedniowa i przebywała tam do wejścia armii czerwonej, tj. do czasu konieczności dalszego ukrywania się, tym razem przed UB i NKWD.

Mjr „Bohun” zarządził mobilizację członków NSZ z okolicy i 6 III 1944 dołączył z nimi do istniejącego już 204 pp. NSZ Ziemi Kieleckiej. który miał wówczas miejsce postoju w Lasocinie, w płn. części pow. włoszczowskiego. 11 sierpnia 1944 r. w tymże Lasocinie powstała Brygada Świętokrzyska NSZ. Rozkazem specjalnym nr 3 z 11 VIII 1944 r. Komendy OW-V [Okręgu Kielecko - Radomskiego NSZ], podpisanym przez mjr Olgierda Mirskiego - dowódcę Okręgu, a przygotowanym przez jego sztab z mjr. „Bohunem” na czele, została zorganizowana na terenie tego okręgu „większa jednostka taktyczna", o nazwie Brygada Świętokrzyska NSZ. W jej skład weszły wszystkie oddziały bojowe NSZ z terenu ówczesnej Gen. Gubernatorstwa, tj. okręgów NSZ: V, VII (dawny III -Lubelski), VIII (dawny IV -Częstochowski) oraz wymagający ukrywania się członkowie NSZ z Okręgu I -Warszawskiego. Podstawową bazą formowania Brygady był kilkusetosobowy 204 pp. Ziemi Kieleckiej NSZ pod dow. mjr „Kazimierza” (mjr Eugeniusza Kernera), a w nim oddziały (później kompanie): por. „Stepa” (z Okręgu III - Lubelskiego), por. Żbika (powstał we IX 1943 na terenie pow. włoszczowskiego), pchor. „Dymszy” (pow. Opatowski?), por. „Bema” (powstał w II 1944 na terenie pow. stopnickiego), pchor. „Łosia” (z terenu pow. pińczowskiego) oraz ppor. „Boppa” (poprzednio zast. dowódcy w oddziale por. „Bema") - nowo powstały z pozostałych żołnierzy i ochotników NSZ. Pułk ten został uzupełniony grupą ok. 300 żołnierzy z pow. Kielce - Północ, z którą dołączył 8 VIII mjr „Bohun” wraz z oficerami ze sztabu Okręgu V. Pierwszy schemat organizacyjny brygady (z 11 VIII 1944) obejmował ok. 850 żołnierzy, w tym ok. 50 oficerów, zgrupowanych w dawnym 204 pp. i nowym 202 pp., każdy po dwa bataliony, składające się z 3 kompanii, oddziałów towarzyszących i sztabu.

Powstała w Lasocinie i najbliższej okolicy Brygada Świętokrzyska, dowodzona przez ppłk „Bohuna” (awansowany 15 VIII 1944 przez Radę Polityczną NSZ) przeszła od połowy sierpnia 1944 r. do połowy stycznia 1945 r. piękny szlak bojowy, dozbrajając się na wypadach przeciw oddziałom niemieckim, walcząc z oddziałami komunistycznymi AL i sowieckimi, a szczególnie chroniąc ludność przed morderstwami i grabieżami grup komunistycznych oraz represjami i pacyfikacjami prowadzonymi przez oddziały niemieckie. Należy wymienić choćby najważniejsze punkty tego szlaku:

20 VIII - w rejonie Kurzelowa - II baon 202 pp. urządził na rozkaz ppłk „Bohuna” zasadzkę na wojskowy transport niemiecki; zdobyto po walce, bez strat własnych, 300 karabinów belgijskich i 9000 szt. amunicji.

23 VIII - Brygada miała m.p. w lasach pod wsią Raszków, k. Sędziszowa; tu została powiadomiona o obławie żandarmów niemieckich na zamelinowanych w sąsiednich wioskach członków AK, z których rozstrzelano już 40 żołnierzy. Ppłk „Bohun” wyznaczył na akcję odwetową dwie komp. 204 pp. pod dow. por. Żbika, które zaskoczyły Niemców; zabito - bez strat własnych - 40 żandarmów, a 13 dostało się do niewoli, zdobyto znaczną ilość broni i amunicji. Tegoż dnia po południu stwierdzono posuwanie się ze wsi Węgrzynów na Raszków znacznych sił żandarmerii niemieckiej; natarcie niemieckie powstrzymała straż tylna, co pozwoliło wycofać się forsownym marszem siłom głównym Brygady w rejon odległej o ok. 17 km wsi Czaryż. Straż tylna zmyliła pościg Niemców i również bez strat dotarła do Czaryża.

24-25 VIII -Brygada, przechodząc do Fanisławic przez wieś Gnieździska, napotkała tam bawiące się głośno oddziały - podające się za wojsko polskie i mające nazajutrz wysadzić ranny pociąg idący z Częstochowy do Kielc; okazało się jednak - po tej akcji, że była to komunistyczna brygada AL „Świt", która wysadziła w powietrze pociąg pasażerski z ludnością polską, wiozącą żywność do miast. Komuniści ograbiwszy pociąg z żywności wycofali się natychmiast w lasy, bez udzielenia ofiarom akcji jakiejkolwiek pomocy. Ppłk „Bohun” -natychmiast po uzyskaniu tych informacji od patroli rozpoznawczych zwabionych tam wybuchem - wysłał na pomoc cały personel sanitarny Brygady, z lekarzami i środkami lekarskimi, a także skierował do gajówki Fanisławice, gdzie przebywał sztab brygady „Świt", I baon 204 pp. dla zniszczenia tego sztabu. Rozkaz został wykonany, rannych żołnierzy AL opatrzono i pozostawiono na miejscu, cały zaś tabor, broń i amunicję zabrano do Brygady. Podobnych akcji partyzantka komunistyczna dokonywała dość dużo; świadczą one, że broń AL-owsko-sowieckich oddziałów skierowana była -według tajnych instrukcji wyższego dowództwa - do niszczenia narodu polskiego, nie zaś przeciw wojskom niemieckim.

Urodził się jako Antoni Skarbek - Szacki (vel Szacki - Skarbek) 1 III 1902 r. w Wilnie. Był synem inż. leśnika, pracownika Głównego Zarządu Lasów Okręgu Wileńskiego, i Marii z domu Snarskiej. Jego dziadkami byli: Bolesław Snarski - profesor na Wydz. Matem.- Fizycznym Uniw. Wileńskiego i Anna z Podhajeckich - Snarska. Antoni Skarbek miał czworo starszego od siebie rodzeństwa: dwóch braci, w tym Czesława - w 1923 r. studenta SGGW - i dwie siostry. Eleonorę (Lonię), żonę lek. med. Albina Urbanowskiego (1890-1943), i młodszą Wiktorię. Cała rodzina - wraz z trzyletnim Antonim - została zesłana w 1905 r. na Syberię, za udział ojca w ruchu rewolucyjnym. Ojciec został inspektorem w okręgowym zarządzie lasów w Tomsku i zmarł tam w listopadzie 1910 r. Wiosną 1911 r. pozwolono wdowie z dziećmi przenieść się do Charkowa, gdzie mieszkała jej matka Anna Snarska - wielka patriotka, poprzednio również wywieziona wraz z mężem z Wilna w głąb Rosji. Starszy brat Anny - student został powieszony w Wilnie za udział w powstaniu 1863 r.

Młody Antoni rozpoczął swą edukację w domu, od 1910 r. chodził do szkół powszechnych w Tomsku i Charkowie, a od 1913 r. do gimnazjum państwowego w Charkowie. Tutaj, w domu babki przeżył trudny okres I Wojny Światowej i okropności rewolucji (1917-1919). W lecie 1919 wraz z dwojgiem rodzeństwa Czesławem i Lonią opuścili Rosję i w końcu sierpnia dostali się do Warszawy.

Wiosną 1920 r 18 - letni Antoni wstąpił wraz z bratem Czesławem, jako ochotnik do 1 Pułku Ułanów Krechowieckich, walczył na pd. wsch. kresach Polski. Ranny i chory na tyfus brzuszny leżał w szpitalu w Sandomierzu. Jako rekonwalescent został skierowany na teren przyfrontowy do obsługi szpitala dla koni i z nim zagarnięty w VIII 1920 r. do niewoli sowieckiej przez zagon kozacki. Został wywieziony do Militopola na Ukrainie gdzie pracował w ciężkich warunkach do IX 1921 r., kiedy mógł powrócić do kraju. Zamieszkał u siostry Loni i jej męża w Grodnie i tu wiosną 1923 r. ukończył gimnazjum matematyczno - przyrodnicze im. H. Sienkiewicza i zdał maturę. W r. akad. 1923/24 Antoni Skarbek studiował na wydziale Wydz. Mechanicznym Politechniki Warszawskiej, jednocześnie pracując zarobkowo w PKO na ul Jasnej. Okazało się jednak zbyt trudnym studiować i pracować w pełnym wymiarze, zdecydował się na służbę zawodowa w wojsku polskim. W 1924 r. został przyjęty do Szkoły Podchorążych w Warszawie mieszczącej się wówczas w Alejach Ujazdowskich, w budynku zajmowanym obecnie przez Urząd Rady Ministrów. Po rocznym kursie unifikacyjnym przeszedł tamże do Szkoły Oficerskiej Piechoty. Jak pisze sam Skarbek w swej autobiografii był wychowywany na polskiego oficera rycerza. W maju 1926 r brał udział, wraz z cała Szkołą Oficerską i Szkołą Podchorążych w obronie konstytucji: walczył jako dowódca plutonu podchorążych i został ranny, kula przeszyła mu nogę.

Za udział w walkach majowych po stronie konstytucji i prezydenta St. Wojciechowskiego, Szkoła Oficerska została przeniesiona jeszcze w 1926 r. z Warszawy do miejscowości Ostrów - Komorowo. Mimo stworzenia trudnych warunków przez oficerów sanacyjnych, którzy teraz rządzili szkołą, Skarbek ukończył ją wiosną 1927 r. z wynikiem b. dobrym, z 13 tą lokatą na 116-tu absolwentów. Po wakacjach z rodziną rozpoczął służbę w 76 pp w Grodnie, gdzie dowódcą pułku był płk Ignacy Oziewicz (1887-1966) - później od 1937 r dowódca 27 Dywizji Piechoty w Grodnie. W 1927-29 Antoni Skarbek - jako młody ppor. - był d-cą plutonu w szkole podoficerskiej pułku. Był to początek jego wychowawczej pracy wojskowej, którą pełnił do końca swej działalności w wojsku. Potem pełnił straż w dowództwie pułku, jako oficer uzbrojenia , jako oficer ewidencji personalnej j jako adiutant pułku. Od wiosny 1930 r do jesieni 1932 r. miał już samodzielne stanowisko d-cy kompanii rekruckiej: tu znowu wychowywał i szkolił młodych żołnierzy, stosując z najlepszym skutkiem własne, przemyślane i nowoczesne metody wychowawcze. Następnie odbył kurs łączności w Zegrzu pod Warszawą. Ukończył go z 10-lą lokatą na 120 słuchaczy oficerów różnych rodzajów broni, a po powrocie do pułku dowodził blisko 2 lata oddziałem łączności. W jesieni 1934 r. - już jako por. został d-cą szkoły podoficerskiej 76 pp. (stanowisko służbowe majora) i funkcję tę pełnił do lata 1939 r.

Przydział mobi1izacyjny w 1939 r. przewidywał służbę kpt. Skarbka w sztabie armii „Prusy". Była to armia odwodowa Naczelnego Wodza, a w jej skład wchodziła min 29 DP wraz z 76 pp. 1 IX 1939 zgłosił się w sztabie tej armii, formującym się w Grodnie. Został oficerem do zleceń przy d-cy armii gen. Stefanie Dąb-Biernackim, ale jego bezpośrednim przełożonym był płk dypl. Kazimierz Glabisz. 3 IX sztab został przeniesiony do Skierniewic, skąd wycofywał się przez Radom, Puławy pod Lublin. W czasie wycofywania się oddziałów armii „Prusy” nastąpiło silne natarcie pancernych oddziałów niemieckich, które spowodowało praktycznie rozbicie całej armii. Kpt. Skarbek, wypełniając polecone mu rozkazy, wycofywał się - wraz z paroma oficerami - przez Uściłóg i Włodzimierz Wołyński do Łucka. Tu otrzymali 17 IX wiadomość o wejściu Sowietów w granice naszego kraju. 19 IX dotarli do Lwowa i tam dostali się do niewoli niemieckiej. Po ucieczce omal nie dostali się w ręce kawalerii bolszewickiej. Wreszcie udało się im, ukrytym w pociągu sanitarnym, dotrzeć 23 IX do Krakowa. Skarbek mieszkał u teściów, pp. Chojeckich w Wadowicach, starając się być możliwie blisko granicy i szukać okazji przerzutu na Węgry i Francji. Niestety zamiar się nie udał i kpt. Skarbek postanowił przenieść się do środkowej Polski.

Zamieszkał u swej siostry Loni i szwagra w Zagnańsku koło Kielc. Przebywała tu również matka kpt. Skarbka i druga siostra z rodziną. W 1942 r. odnalazła się jeszcze małżonka Zofia z Chojeckich, poślubiona w XII 1930 r. w Grodnie - nauczycielka - której dopiero teraz udało się wraz z czwórką dzieci wydostać przez zieloną granicę i przedostać do Generalnego Gubernatorstwa. W Zagnańsku Skarbek występował pod nazwiskiem Antoniego Dąbrowskiego - z zawodu buchaltera, lecz pracującego jako ogrodnik, zgodnie z dokumentami, jakie w miejscowej gminie Samsonów wyrobiła mu „kuzynka” Lonia. Tu przebywał pan Antoni do sierpnia 1944 r

Mieszkając w Zagnańsku Antoni Dąbrowski - poprzez swego szwagra lek. med. Albina Urbanowskiego - poznał zamieszkałego w pobliżu inż. Zygmunta Neymana, prawdopodobnie bratanka wybitnego działacza środowiska „SZAŃCA” i Związku Jaszczurczego (ZJ) - Lecha Neymana. Przez niego nawiązał kontakt z ZJ, przyjął pseudonim „BOHUN” i rozpoczął pracę organizacyjno-szkoleniową w okolicach Zagnańska. Ustalono, że teren ten będzie włączony w skład V Okręgu Kieleckiego ZJ dopiero po całkowitym zorganizowaniu, a tymczasem kontakt z komendą ZJ i Grupą „Szańca” zapewniał inż. Z. Neyman. Początkowo współpracowników miał kpt. „Bohun” tylko paru: pchor. WP „Mruka", pchor. „Tygrysa” oraz kpt. „Witolda” i kpt. Rusina".

Z nich Mruk był stałym mieszkańcem Zagnańska, bardzo ułatwiał kontakty osobowe i działalność organizacyjną (np. meliny). Wykłady wojskowości i ideowo-wychowawcze prowadził sam „Bohun": obejmowały one taktykę piechoty (w tym działania partyzanckie małych oddziałów, wywiad, rozpoznanie, wypady nocne, patrolowanie, sabotaże oraz walki w lesie i w miejscowościach), naukę o broni (ckm., rkm., kb., pistolety maszynowe, granaty), terenoznawstwo (czytanie mapy, robienie szkiców, obserwacja i wykorzystanie terenu), służbę wewnętrzną (pisanie meldunków, wydawanie rozkazów bojowych oraz czytanie gazet podziemnych i pogadanki wychowawcze). Wykłady odbywały się przeważnie w nocy w różnych, często odległych wioskach. Kursy szkoleniowe podchorążych i podoficerów były organizowane w trzech organizacjach podziemnych (ZJ. ZWZ. NOW) łącznie, bowiem „Bohun” nawiązał kontakty konspiracyjne z miejscowymi komendantami ZWZ i NOW.

Oprócz tego Antoni Dąbrowski wykładał matematykę i fizykę na tajnych kompletach licealnych; miał tam możność poznać młodzież i wybrać do pracy konspiracyjnej osoby najbardziej cenne pod względem moralnym i umysłowym. Większość uczniów i nauczycieli dołączyła później do Brygady Świętokrzyskiej i razem z nią przeszła na Zachód, a uczennica i siostrzenica Dąbrowskiego - Lala -zgłosiła się z koniem i furmanką i od początku była furmanem w taborach 202 pp. Brygady Świętokrzyskiej. W swym autobiogramie płk „Bohun” szczyci się tym, że wielu z tej młodzieży ukończyło za granicą studia wyższe i zostało później profesorami uczelni brytyjskich, amerykańskich i kanadyjskich. Swoją pracę wychowawczą cenił więcej niż szkoleniową; sądził. że to co młodzież zdobędzie przez wychowanie ideowe, zaważy w przyszłości w walce o polską duszę naszego młodego pokolenia.

W marcu 1942 r., a więc po blisko 2 latach takiej pracy teren był zorganizowany. W POW. Kielce-Północ. jak nazywano okolice Zagnańska pod komendą kpt. „Bohuna” było zarejestrowanych ok. 500 członków ZJ. przeważnie doborowej młodzieży w wieku 17-22 lat. „Bohun” i inż. z. Neyman postanowili nawiązać łączność organizacyjną z Komendą Okręgu V ZJ dowodzoną przez mjr Olgierda (por. art. WP/ ppłk NSZ Olgierd Mirski; tropiony po wojnie przez UB popełnił samobójstwo). Mjr „Bohun” został zaprzysiężony w ZJ i na wniosek mjr Olgierda - zatwierdzony przez Komendę Główną ZJ na stanowisko szefa sztabu Okręgu Wojskowego V (Kielecko-Radomskiego) ZJ. Współpraca z dowódcą okręgu dawała doskonałe wyniki. W ciągu pół roku sztab okręgu był całkowicie skompletowany i zorganizowany. Raz w miesiącu odbywały się odprawy sztabu omawiano wszystkie sprawy bieżące i ustalano plan dalszej pracy. „Bohun” osobiście opracowywał ćwiczenia bojowe z zakresu działań partyzanckich dla samodzielnych oddziałów i szkolił komendantów powiatów, którzy następnie prowadzili analogiczne ćwiczenia w terenie ze swoją kadrą oficerów podchorążych i podoficar6w. ZJ rozwijał się bardzo szybko; przed utworzeniem NSZ-tu stan osobowy w Okręgu Kielecko - Radomskim obejmował ok. 10 tysięcy członków.

Wiosną 1942 r. nastąpił rozłam w Stronnictwie Narodowym (SN) i Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW) Część - ok. 80% NOW. z komendantem Głównym ppłk WP Józefem Rokickim (1894-1976) przeszła do AK i została całkowicie wciągnięta w jej szeregi. Natomiast ok. 20% członków NOW m.in. z zast. Komendanta Gł. płk Ignacym Oziewiczem i mec. Zbigniewem Stypułkowskim, połączyło się z ZJ i utworzyło Narodowe Siły Zbrojne. Komendantem został płk Ignacy Oziewicz ("Czesław"), jeden z najdzielniejszych oficerów armii i polskiej.

W kwietniu 1942 r. - w okresie rozmów scaleniowych ZJ i NOW - mjr „Bohun” został wezwany przez Komendanta Głównego ZJ mjr „Jaxę” do Warszawy dla przeprowadzenia rozmowy z płk. Oziewiczem przewidywanym już wówczas na Komendanta Gł. przyszłych NSZ. Było bowiem w tych kręgach wiadome, że „Bohun” był wieloletnim podwładnym Oziewicza w 76 pp. i 29 D P w Grodnie w l. 1927-39, gdzie obdarzali się wzajemnym szacunkiem i sympatią. Teraz przerodziło się to w najbardziej potrzebne w konspiracji - zaufanie. Płk Oziewicz bardzo serdecznie przyjął mjr „Bohuna” i w osobistej rozmowie zasięgał wiadomości o ZJ, którego do tej pory nie znał, będąc w organizacji NOW. „Bohun” przedstawił ideologię, organizację i prace ZJ. a następnie otrzymał instrukcje organizacyjne dotyczące scalania. m.in. oświadczenie. że dotychczasowa Komenda Okręgu Kielecko-Radomskiego ZJ z ppłk Olgierdem i mjr „Bohunem” obejmie dowództwo nad wszystkimi oddziałami NSZ w tym okręgu. Praca jednostek organizacyjnych (komórek 5-cio osobowych, placówek, plutonów, kompanii i batalionów) w terenie rozwijała się nadal bardzo pomyślnie. Również początkowy okres scalania NOW i ZJ przebiegał w okręgu dość sprawnie. Aby ułatwić dowodzenie Okręgiem V podzielono go na dwa podokręgi: I -Kielecki i II - Radomski. Inspekcja przeprowadzona po scaleniu NOW i ZJ przez mjr „Bohuna” i 2 oficerów jego sztabu wykazała. że NOW - w części łączącej się z ZJ - prawie nie posiadała w tym okręgu zorganizowanych komórek wojskowych; w terenie byli dowódcy, a ogół bez żołnierzy.

Naturalnie wszystko to nie obywało się bez ofiar. Gestapo czuwało i od czasu do czasu mocno uderzało. M. in. Niemcy zastrzelili kpt. WP z organizacji Korpus Powstania Narodowego (NOW) ze wsi Kaniów, aresztowali i natychmiast rozstrzelali żonę i 2 córki sekretarza gminy w Samsonowie. Na wiosnę 1943 r. aresztowano dr Albina Urbanowskiego - szwagra „Bohuna” - który nie chciał się ukryć, aby nie narazić rodziny; otruł się w więzieniu kieleckim, jeszcze przed badaniami gestapo; za dużo wiedział, bał się wydać tajemnice konspiracyjne. Miał wspaniały pogrzeb. Przybyły tłumy mieszkańców wsi i miasteczek z okolicy Zagnańska - pacjentów wdzięcznych za bezinteresowną 17-letnią opiekę lekarską. W tym samym czasie zmarł w Suchedniowie na tyfus brzuszny inż. Zygmunt Neyman, polityk i świetny organizator ruchu podziemnego, czołowa postać zaplecza politycznego ZJ i NSZ na Kielecczyźnie. Parokrotnie i sam „Bohun” znajdował się w krytycznych sytuacjach. ale wyjście z nich zawdzięczał zimnej krwi i - jak sam sądził i mawiał - opiece Boskiej.

Kwiecień imaj 1944 r. były miesiącami intensywnego szkolenia oddziałów partyzanckich NSZ. Na wiosnę tegoż roku komuniści rozpoczęli napady na oddziały i pojedynczych żołnierzy w terenie, mordując tylko dlatego, że należeli do NSZ; wydano rozkazy przeciwdziałania akcjom i zamierzeniom komunistycznym, zastraszania i niszczenia ich sił. Równocześnie w kwietniu nadszedł ściśle tajny rozkaz Komendanta Głównego NSZ płk dypl. „Żegoty” [płk dypl.. WP/gen. NSZ inż. Tadeusz Kurcyusz] do Komendy V Okręgu, polecający rozformowanie oddziałów leśnych NSZ i przejście do bardzo ścisłej konspiracji, ponieważ zmienia się w Polsce okupacja niemiecką na sowiecką, wobec czego sens istnienia i dalszego tworzenia oddziałów leśnych przestaje być sprawą realną i pożyteczną.

Po otrzymaniu tego rozkazu mjr „Bohun” i ppłk Olgierd udali się do Warszawy, aby przedstawić płk „Żegocie” sytuację NSZ na terenie Gór Świętokrzyskich: większość partyzantów była zdekonspirowana. co b. utrudniało możliwość ich zamelinowania, teren był mocno nasycony przez komunę sowiecką i polską., która w krótkim czasie zniszczyłoby żołnierzy rozproszonych, wreszcie istniała obawa, że partyzanci NSZ - czując się bezpieczniej w zgrupowaniu - opuściliby własne szeregi wstępując do oddziałów leśnych innych organizacji. Argumenty szefów terenu przekonały Komendanta Gł. NSZ, który polecił pozostawić oddziały leśne w tym terenie w dotychczasowej formie. Były one przede wszystkim bazą dla wszystkich zdekonspirowanych członków NSZ. a także siłą przeciwdziałającą terrorowi gestapo i komuny.

Tymczasem front niemiecko-sowiecki wkroczył na ziemie polskie i oddziały partyzanckie NSZ z Okręgu III Lubelskiego musiały się wycofać na lewy brzeg Wisły, na teren Podokręgu Radomskiego, głównie na ziemię opatowską. Rozzuchwalone oddziały komunistyczne wraz ze zrzutkami sowieckimi rozpoczęły wzmożone akcje przeciw NSZ, wobec czego Komenda Okręgu V Kielecko-Radomskiego zarządziła koncentrację oddziałów NSZ. Rozkazem ppłka Olgierda z 30 VI 1944 został utworzony 204 pułk NSZ Ziemi Kieleckiej, składający się z oddziałów „Bema” i „Dymszy” z Okręgu Kieleckiego, „Żbika” i „Łosia” z Okręgu Częstochowskiego i „Stepa” z Okręgu Lubelskiego. Dowódcą pułku został mianowany mjr Eugeniusz Kerner ("Kazimierz"). Było to pierwsze wielkie zgrupowanie oddziałów NSZ. Pułk 204 działał na terenie powiatów: opatowskiego, buskiego, stopnickiego i włoszczowskiego; przez czas swego samodzielnego istnienia. tj. do 11 sierpnia 1944 r. przeprowadził kilka udanych akcji przeciw Niemcom i co najmniej 2 akcje przeciw oddziałom AL, stopniowo dozbrajając się, choć jednak jego głównym zadaniem - postawionym pułkowi przez mjr „Bohuna” - było doskonalenie żołnierza przez intensywne teoretyczne i praktyczne szkolenie bojowe.

20 lipca 1944 r. mjr „Bohun” - jadąc z Zagnańska do Kielc na odprawę swego sztabu - wpadł na dworcu w Kielcach w niemiecką łapankę ludzi do kopania okopów; znowu zimna krew i łut szczęścia pozwoliły mu opuścić dziedziniec, na którym przebywali złapani. Postanowił jednak nie ryzykować więcej i udać się do swoich oddziałów partyzanckich. Rozpoczął likwidowanie swoich spraw w Zagnańsku i Kielcach, pożegnał się z rodziną, która mieszkała w tym czasie w pobliskim Suchedniowie. W końcu 1943 r. - ze względów na bezpieczeństwo rodziny i lepsze zapewnienie konspiracji - cala rodzina przeniosła się z Zagnańska do Suchedniowa i przebywała tam do wejścia armii czerwonej, tj. do czasu konieczności dalszego ukrywania się, tym razem przed UB i NKWD.

Mjr „Bohun” zarządził mobilizację członków NSZ z okolicy i 6 III 1944 dołączył z nimi do istniejącego już 204 pp. NSZ Ziemi Kieleckiej. który miał wówczas miejsce postoju w Lasocinie, w płn. części pow. włoszczowskiego. 11 sierpnia 1944 r. w tymże Lasocinie powstała Brygada Świętokrzyska NSZ. Rozkazem specjalnym nr 3 z 11 VIII 1944 r. Komendy OW-V [Okręgu Kielecko - Radomskiego NSZ], podpisanym przez mjr Olgierda Mirskiego - dowódcę Okręgu, a przygotowanym przez jego sztab z mjr. „Bohunem” na czele, została zorganizowana na terenie tego okręgu „większa jednostka taktyczna", o nazwie Brygada Świętokrzyska NSZ. W jej skład weszły wszystkie oddziały bojowe NSZ z terenu ówczesnej Gen. Gubernatorstwa, tj. okręgów NSZ: V, VII (dawny III -Lubelski), VIII (dawny IV -Częstochowski) oraz wymagający ukrywania się członkowie NSZ z Okręgu I -Warszawskiego. Podstawową bazą formowania Brygady był kilkusetosobowy 204 pp. Ziemi Kieleckiej NSZ pod dow. mjr „Kazimierza” (mjr Eugeniusza Kernera), a w nim oddziały (później kompanie): por. „Stepa” (z Okręgu III - Lubelskiego), por. Żbika (powstał we IX 1943 na terenie pow. włoszczowskiego), pchor. „Dymszy” (pow. Opatowski?), por. „Bema” (powstał w II 1944 na terenie pow. stopnickiego), pchor. „Łosia” (z terenu pow. pińczowskiego) oraz ppor. „Boppa” (poprzednio zast. dowódcy w oddziale por. „Bema") - nowo powstały z pozostałych żołnierzy i ochotników NSZ. Pułk ten został uzupełniony grupą ok. 300 żołnierzy z pow. Kielce - Północ, z którą dołączył 8 VIII mjr „Bohun” wraz z oficerami ze sztabu Okręgu V. Pierwszy schemat organizacyjny brygady (z 11 VIII 1944) obejmował ok. 850 żołnierzy, w tym ok. 50 oficerów, zgrupowanych w dawnym 204 pp. i nowym 202 pp., każdy po dwa bataliony, składające się z 3 kompanii, oddziałów towarzyszących i sztabu.

Powstała w Lasocinie i najbliższej okolicy Brygada Świętokrzyska, dowodzona przez ppłk „Bohuna” (awansowany 15 VIII 1944 przez Radę Polityczną NSZ) przeszła od połowy sierpnia 1944 r. do połowy stycznia 1945 r. piękny szlak bojowy, dozbrajając się na wypadach przeciw oddziałom niemieckim, walcząc z oddziałami komunistycznymi AL i sowieckimi, a szczególnie chroniąc ludność przed morderstwami i grabieżami grup komunistycznych oraz represjami i pacyfikacjami prowadzonymi przez oddziały niemieckie. Należy wymienić choćby najważniejsze punkty tego szlaku:

20 VIII - w rejonie Kurzelowa - II baon 202 pp. urządził na rozkaz ppłk „Bohuna” zasadzkę na wojskowy transport niemiecki; zdobyto po walce, bez strat własnych, 300 karabinów belgijskich i 9000 szt. amunicji.

23 VIII - Brygada miała m.p. w lasach pod wsią Raszków, k. Sędziszowa; tu została powiadomiona o obławie żandarmów niemieckich na zamelinowanych w sąsiednich wioskach członków AK, z których rozstrzelano już 40 żołnierzy. Ppłk „Bohun” wyznaczył na akcję odwetową dwie komp. 204 pp. pod dow. por. Żbika, które zaskoczyły Niemców; zabito - bez strat własnych - 40 żandarmów, a 13 dostało się do niewoli, zdobyto znaczną ilość broni i amunicji. Tegoż dnia po południu stwierdzono posuwanie się ze wsi Węgrzynów na Raszków znacznych sił żandarmerii niemieckiej; natarcie niemieckie powstrzymała straż tylna, co pozwoliło wycofać się forsownym marszem siłom głównym Brygady w rejon odległej o ok. 17 km wsi Czaryż. Straż tylna zmyliła pościg Niemców i również bez strat dotarła do Czaryża.

24-25 VIII -Brygada, przechodząc do Fanisławic przez wieś Gnieździska, napotkała tam bawiące się głośno oddziały - podające się za wojsko polskie i mające nazajutrz wysadzić ranny pociąg idący z Częstochowy do Kielc; okazało się jednak - po tej akcji, że była to komunistyczna brygada AL „Świt", która wysadziła w powietrze pociąg pasażerski z ludnością polską, wiozącą żywność do miast. Komuniści ograbiwszy pociąg z żywności wycofali się natychmiast w lasy, bez udzielenia ofiarom akcji jakiejkolwiek pomocy. Ppłk „Bohun” -natychmiast po uzyskaniu tych informacji od patroli rozpoznawczych zwabionych tam wybuchem - wysłał na pomoc cały personel sanitarny Brygady, z lekarzami i środkami lekarskimi, a także skierował do gajówki Fanisławice, gdzie przebywał sztab brygady „Świt", I baon 204 pp. dla zniszczenia tego sztabu. Rozkaz został wykonany, rannych żołnierzy AL opatrzono i pozostawiono na miejscu, cały zaś tabor, broń i amunicję zabrano do Brygady. Podobnych akcji partyzantka komunistyczna dokonywała dość dużo; świadczą one, że broń AL-owsko-sowieckich oddziałów skierowana była -według tajnych instrukcji wyższego dowództwa - do niszczenia narodu polskiego, nie zaś przeciw wojskom niemieckim.

26 VIII - w Oblęgorku k/Kielc (dworku i folwarku ofiarowanym Henrykowi Sienkiewiczowi przez społeczeństwo polskie) w czasie postoju Brygady - ppłk „Bohun” został poinformowany, że w tym rejonie stacjonuje korpus AK, prawdopodobnie zorganizowany do dywersyjnych działań „Burzy", a w jego składzie dywizja AK [2. DP. Leg.], pod dowództwem płk „Lina". Postanowił złożyć wizytę grzecznościową obu dowódcom i udał się wraz z mjr. Jaxą (zast. d-cy Brygady i dowódcą 202 pp.) i szefem sztabu Brygady mjr Leonardem Zub - Zdanowiczem ps. Ząb (cichociemnym), w asyście swego szwadronu kawalerii NSZ. Wizyta u płk „Mieczysława” [płk Jan Zientarski - d-ca radomsko-kieleckiego Korpusu AK „Jodła"], choć zaczęła się niesympatycznie, skończyła się miłym zapewnieniem o „duchowej łączności", choć d-ca AK „musi wykonywać rozkazy swoich przełożonych". Wizyta u płka „Lina” [ppłk Antoni Zółkiewski] była od początku serdeczna (płk „Lin” został w 1945 r. uwięziony przez UB w Kielcach; odbity z tamtejszego więzienia przez partyzancki oddział kpt. A Hedy „Szarego” zmarł na serce przy wsiadaniu do samochodu na dziedzińcu więziennym).

29 VIII - we wsiach Kaniów, Jasiów i Bełno (w rejonie Zagnańska) m.p. Brygady zostało wykryte przez Niemców; od płd. zaatakował oddział Kałmuków, z Kielc nadjechał pociąg pancerny i ostrzeliwał z dział wioski zajęte przez Brygadę. Jednak ogień ckm-ów i rkm-ów, granatników i działka ppanc. zdecydowanie powstrzymał natarcie, a pociąg pancerny wycofał się do Skarżyska. Straty NSZ - 2 zabitych i 3 rannych. W czasie tej bitwy -wykorzystując zaangażowanie Brygady - leśne oddziały radzieckie i rodzimej komuny położyły na wieś Belno od strony płn. ogień ckm-ów i granatników. Po natychmiastowej reakcji 204 pp., komuniści - ścigani przez patrole NSZ - wycofali się na płn., na Świńską Górę, gdzie mieli swoją bazę.

8 IX - bitwa pod RZĄBCEM - wywiad Brygady doniósł o koncentracji większych oddziałów komunistycznych i radzieckich dla zlikwidowania Brygady, lecz miejsce tego zgrupowania nie było znane. Brygada przybyła na zamierzone m.p. i „odpoczynek do wsi Rząbiec (ok. 10 km na płd-wsch. od Włoszczowej), zamożnej i otoczonej dużymi lasami, życzliwej dla Brygady. Znaleźli się tam również wizytujący Brygadę: płk Bogucki wówczas inspektor obszaru NSZ - Zachód i dr Franciszek Górnicki - przewodniczący Rady Politycznej NSZ - Zachód. Po paru godzinach ppłk „Bohun” dostał meldunek, że silne leśne zgrupowanie komunistyczne znajduje się w gęstym lesie, przy gajówce, w odległości ok. 2 km od wsi Rząbiec; są oni otoczeni kolczastymi drutami, posiadają ckm-y i granatniki. Równocześnie okazało się, że patrol 1 + 12 z II baonu 202 pp. - wysłany po mąkę do młyna - został w zasadzce złapany przez komunistów i rozbrojony; wszyscy mają być rozstrzelani. Ppłk „Bohun” rozkazał natychmiast otoczyć i zaatakować gajówkę. I baon 202 pp. - kpt. „Stepa” - uderzył od płd., II baon 202 pp: - kpt. „Rusina” przejął główne natarcie od płn. zachodu, a I baon 204 pp. - por. „Żbika” odcinał od płn.- wschodu ewentualną drogę ucieczki komunistów. II baon 204 pp. stanowił odwód, usytuowany od strony wsi Rząbiec. Uderzenie nastąpiło jednocześnie i zaskakująco; walka trwała ponad godzinę. Pojmani, plut. pchor. Sanowski i 12 jego żołnierzy zostało uratowanych w ostatniej chwili gdy już stali nad wykopanymi dołami. Ocaliła ich szybkość uderzenia. Nieprzyjaciel - jak się okazało z zeznań jeńców - składał się z Brygady AL, oddziałów „Tadka Białego” oraz grupy skoczków sowieckich pod dowództwem kpt. Karajewa - łącznie ok. 330 ludzi uzbrojonych w broń radziecką o dużej sile ogniowej. Brygada w tym czasie liczyła ok. 1400 żołnierzy, jednak jej uzbrojenie było niewystarczające na tak liczny oddział wojska:. Zaplanowana koncentracja miała rzeczywiście zadanie zniszczenia Brygady Świętokrzyskiej. W ręce Brygady wpadły 2 ckm-y, 1 granatnik, 50 pistoletów maszynowych, 2 karabiny przeciwczołgowe, 120 kb. ręcznych, 20 pistoletów i duża ilość amunicji, 7 koni wierzchowych i bogate archiwum komunistyczne, w tym materiały świadczące o przygotowaniach sowieckich do ew. wojny z zachodnimi aliantami, tajne instrukcje niszczenia członków AK i NSZ, rozkazy gnębienia uchodźców z Warszawy, itp.

Tegoż dnia - pod wieczór - ponieważ było to święto Matki Boskiej, kapelan Brygady ks. Mróz odprawił polową Mszę Św., w której NSZ- owcy i ludność wsi Rząbiec dziękowała Najwyższemu za ocalenie od śmierci 13 żołnierzy. Wszyscy cieszyli się również z rozgromienia komunistycznej partyzantki, która od dłuższego czasu terroryzowała ludność, uprawiając zwykły bandytyzm. Pchor. Sanowski stojąc przed plutonem egzekucyjnym przyrzekł Bogu, że za uratowanie życia swych żołnierzy i swojego od śmierci poświęci się służbie Bogu i Kościołowi. Po wojnie wstąpił w Rzymie do seminarium duchownego, a na Wydz. Teologii otrzymał tytuł doktora. W 1954 r. odwiedzał płk „Bohuna” i jego rodzinę we Francji, pod Bordeaux. Wysłany na misje do Afryki po paru latach zmarł na raka.

W bitwie pod Rząbcem straty Brygady wyniosły 2 zabitych i 8 rannych; nieprzyjaciel stracił 16 zabitych i 200 rannych, ok. 100 wzięto do niewoli, z czego część w czasie pr6by zbiorowej ucieczki w nocy - została zastrzelona przez konw6j. Polacy z AL, którym sąd wojskowy nie udowodnił winy bandytyzmu, zgłosili chęć wcielenia do oddziałów NSZ.

20 IX. nad ranem Brygada dotarła na postój we wsi Caców, mając po drodze - na szosie - krótką potyczkę z niewielką grupą lotników niemieckich na motocyklach (część zabito, reszta z oficerem poddała się). Zwiad konny zameldował ppłk „Bohunowi", że z pobliskiego lotniska polowego pod Nagłowicami kolumna ok. 400 lotników posuwa się na płd. w kierunku Cacowa; podobny meldunek doniósł o grupie ok. 100 żandarmów niemieckich z ckm-ami, która posuwa się z zachodu od strony wsi Popowice. Równocześnie nad wsią Caców pojawił się samolot niemiecki (Focke - Wulf 189, dwukadłubowiec „latające okno"), który zrzucił 4 bomby i ostrzelał wieś. Ppłk „Bohun", biorąc pod uwagę pogodę i korzystne położenie Brygady, zdecydował się przyjąć walkę. 202 pp. pod dowództwem mjr Jaxy zorganizował - na płd. od Cacowa - zasadzkę w lesie na kolumnę lotników; przepuszczono ubezpieczenie przednie lotników i otworzono ogień na główną kolumnę; Niemcy wycofali się w popłochu, pozostawiając na miejscu zabitych i rannych. Dzięki tej akcji 202 pp. zaopatrzył się w broń i amunicję oraz sporą ilość butów i umundurowania. Kompania szkolna pod dowództwem kpt. Jura z 204 pp. miała bronić mostu na Nidzie koło wsi Tyniec, na płn. od Cacowa, i nie dopuścić tu żandarmerii niemieckiej; na ogień ckm-ów niemieckich kompania szkolna odpowiedziała również ogniem. 204 p. p. pod dowództwem kpt. Wojskiego stał na wschód od Cacowa (z kierunku na Jędrzej6w i stanowił - gotowy do wsparcia walczących - odwód dowódcy Brygady oraz ubezpieczenie zgrupowanego w lesie taboru.

Późnym popołudniem ppłk „Bohun” zarządził wycofanie się Brygady przez bród na Nidzie koło gajówki, w kierunku na płn.-wschód; pierwsze ruszyły tabory, przeprawa przez bagna nad Nidą była bardzo trudna. O zmroku wycofały się 202 pp. i stanowiąca straż tylną kompania szkolna kpt. Jura. Brygada straciła tego dnia 3 zabitych i rannych. O brzasku cała Brygada -już po drugiej stronie rzeki - wykonała forsowny marsz przez lasy do Wiśnicza i maj. Lasochów (koło Małogoszczy), gdzie w południe zatrzymała się na parodniowy postój ubezpieczony i zasłużony odpoczynek.

12 X. w m.p. Brygady w Drewnianej Hucie w pow. radomszczańskim, zgłoszono ppłk „Bohunowi", że komunistyczne oddziały - pragnąc wymusić opuszczenie tego terenu przez żołnierzy NSZ - porwały i uprowadziły w las 12 zakładników spośród gospodarzy ze wsi Sekursko. Wieczorem akcję odnalezienia i uwolnienia zakładników poprowadził osobiście ppłk „Bohun” z 202. pp., idąc przy szpicy I baonu. W nocy różnymi drogami przeszukiwano poszczególne osiedla, por. Leonard ze swoją 3. komp. przeszukiwał rejon na płd. od Saborzyc, kpt. „Rusin” z II baonem penetrował okolice Sekurska, a kpt. Step z I i 2 komp. I baonu bagnisto - krzaczaste tereny koło Ciężkowic. Nad ranem 13 X właśnie kpt. „Step” wykrył jeszcze śpiący komunistyczną bandę „Sarny” z zabranymi zakładnikami. Szybka akcja pozwoliła uwolnić jeszcze żywych, choć pobitych i zmaltretowanych 10 zakładników, 2 już zastrzelono. Banda „Sarny” została zlikwidowana, zdobyto broń maszynową i amunicję, a także tajne rozkazy dowództwa frontu sowieckiego nakazujące oddziałom AL i bolszewickiej partyzantce zwalczanie leśnych ugrupowań AK i NSZ. Por. Leonard również zlikwidował inną grupę komunistyczną we wsi Soborzyce, sam jednak został poważnie ranny. Na minie leśnej zginął jeden żołnierz (st. strz. „Tuja"), 6-ciu ze szpicy było rannych.

10 XI -m.p. dowódcy Brygady było na plebani we wsi Krępa (na płn. - zach. od Radomska); po południu jedna z placówek szwadronu kawalerii mjr „Lubicza” zatrzymała na leśnej drodze samochód osobowy z proporczykiem Międzynar. Czerwonego Krzyża. Pojazd eskortowany przez kawalerzystów NSZ sprowadzono na plebanię. Było dwóch delegatów: Szwed i Szwajcar, którzy pragnęli usłyszeć prawdziwe relacje o polskiej partyzantce i dwóch lekarzy - oficerów niemieckich - towarzyszących delegatom w ich inspekcji po Gen. Gubernatorstwie. Ppłk „Bohun” goszcząc delegatów przekazał im informacje o NSZ - podległych Nacz. Wodzowi Polskich Sił Zbrojnych i Rządowi Polskiemu na Wychodźstwie w Londynie, opowiedział o powstaniu Brygady i jej walkach, wykazał nasze antykomunistyczne i antysowieckie stanowisko. Późnym wieczorem odjechali pod ochroną zwiadu kawaleryjskiego, aż poza placówki Brygady. Delegaci byli bardzo zadowoleni z naszego stanowiska i zapatrywań politycznych.

12 XI -pod wsią Krępa 120-osobowy oddział żandarmerii niemieckiej na samochodach ciężarowych zbliżał się z Radomska. Brygadzie zależało na zdobyciu samochodów z amunicją i granatami; planowano wpuścić kolumnę niemiecką jak najbliżej w dolinę i przyjąć zmasowanym ogniem ckm-ów, rkm-ów i granatników. Jednak dojeżdżając do lasu Niemcy wysiedli z ciężarówek i rozwinęli się do natarcia pod osłoną swoich ckm-ów. Gdy podeszli na ok. 250 m -202 pp. od płn., a 204 pp. od płd. otworzyły silny ogień. Żandarmi pośpiesznie wycofali się i odjechali, zostawiając na przedpolu zabitych i parę wozów z amunicją. Ale i Brygada musiała wycofać się z tego terenu.

17-25 XI. w tym okresie por. Bem z 204 pp., z drużyną ze swojej kompanii wysłaną po żywność, natknął się na 2 haubice niemieckie 100 mm; jedną z nich wraz ze 100 pociskami zdobył i zabrał do Brygady, „zasilając” pluton artylerii Brygady.

29 XI - w Lasocinie, miejscu swego powstania, Brygada obchodziła uroczyście - z udziałem miejscowej ludności -rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego 1830 r. Wzięli w niej udział również: Komendant Główny NSZ - gen Bogucki, członkowie zaplecza politycznego NSZ: dr Franciszek Górnicki, mjr Zawisza i kpt. Oleś oraz inni goście i rodziny żołnierzy Brygady. Po polowej Mszy Św. gen. Bogucki przyjął defiladę oddziałów Brygady, a wieczorem odbyła się wspólna żołnierska kolacja.

18 XII - akcja pod Węgrzynowem: 17 XII wieczorem na m.p. Brygady w Raszkowie k. Sędziszowa zgłosiła się do ppłk „Bohuna” grupa mieszkańców wsi Węgrzynów i Obiechów, z prośbą o ratunek przeciw grasującym w tych stronach 2 bandom sowieckim, rabującym dobytek i gwałcącym kobiety. Ppłk „Bohun” natychmiast poprowadził oba pułki w kierunku Węgrzynowa. Rozpoznanie stwierdziło pobyt band w domach pod lasem pobliskiej wsi Kurzelów. W Węgrzynowie - choć była to późna noc - stwierdzono, dokonane przez bandy gwałty na kobietach, w większości wywiezionych z Warszawy po powstaniu. Bolszewicy po zgwałceniu zabierali im ubrania i bieliznę, aby je całkiem poniżyć, a zagrabione rzeczy wymieniali winnych wsiach na żywność i wódkę. Dowódca Brygady postanowił uderzyć na bandy o świcie, aby nie dać im szansy ucieczki w ciemnościach nocy. O 5-ej rano wyruszyły trzy bataliony różnymi drogami dla okrążenia i otoczenia wsi Kurzelów i domów pod lasem. O 7-ej rozpoczął natarcie I baon 204 pp. jednak dopiero 2 strzały z piata zmusiły broniących się do poddania. Jeńcy zeznawali o specjalnych tajnych rozkazach sowieckich nakazujących gnębienie mieszkańców - uchodźców z Warszawy i niszczenie oddziałów AK i NSZ.

20 XII -akcja pod Marcinkowicami (pow. miechowski); 204 pp. mający tutaj postój został z rana niespodziewanie zaatakowany przez 200-osobowy oddział własowców. Natarcie zatrzymano ogniem ckm-ów, a II baon wykonał przeciwnatarcie. Nieprzyjaciel stracił ok. 30 zabitych i 40 jeńców, reszta uciekła. Jeńcy zeznali, że oddział ich tłumił powstanie warszawskie. Pułk NSZ miał 1 rannego z kompanii szkolnej.

22 XII 1944 -13 I 1945 - postój świąteczny w pow. miechowskim. Komenda Główna NSZ przewidywała spędzenie przez Brygadę świąt Bożego Narodzenia w bogatych wioskach pow. miechowskiego. gdzie było też łatwo utrzymać łączność z m.p. Komendy Głównej w Krakowie. Ppłk „Bohun” był przeciwny, uważając, że jest to zbyt blisko linii frontu sowiecko - niemieckiego, wolałby rejon Radomska. Nikt jednak nie spodziewał się ożywienia frontu wschodniego przed wiosną. Brygada rozlokowała się we wsiach Giebułtów - Maciejów - Boczkowice (ok. 15 km na płn. - wsch. od Miechowa). bardzo życzliwie przyjęta przez ludność w jej zamożnych domach. Na Święta przybył też do Brygady z wizytacją - 24 XII rano - gen. Bogucki z towarzyszącym mu adiutantem por. Bończą oraz liczni krewni i goście żołnierzy. z różnych stron. Wigilię spędzano w poszczególnych domach, łącznie z gospodarzami. Gen. Bogucki i ppłk „Bohun” objechali i obeszli wiele domów składając żołnierzom i oficerom NSZ oraz gospodarzom życzenia świąteczne i dzieląc się opłatkiem. 25 XII - był specjalnie uroczysty; po polowej Mszy Św. gen. Bogucki dokonał przeglądu wszystkich zgromadzonych oddziałów Brygady, a następnie przyjął jej defiladę. Ogłoszono rozkaz awansowy: ppłk „Bohun” - Dąbrowski został przez Radę Polityczną NSZ awansowany na stopień płk NSZ. Większość oficerów o dłuższym stażu również została awansowana o jeden stopień. Wielu oficerów, podchorążych, podoficerów i szeregowych Brygady zostało wyróżnionych przez gen. Boguckiego Krzyżem Narodowego Czynu Zbrojnego, ustanowionym przez Radę Polityczną NSZ 14 XII 1944 r. Generał przypinał odznaczonym zielono-czarne baretki Krzyża (na wykonanie Krzyża w metalu nie było jeszcze czasu). Była to pierwsza publiczna dekoracja tym NSZ-owskim odznaczeniem za waleczność, męstwo i narażanie życia w walce o niepodległość i suwerenność Ojczyzny.

Noc sylwestrowa wyróżniła się wieczorem tanecznym, urządzonym dla NSZ-owców przez mieszkańców wsi. w salach szkoły w Boczkowicach. Wziął w nim udział również płk „Bohun".

4 I 1945 odbył się egzamin i zakończenie drugiego turnusu Szkoły Podchorążych w Brygadzie. Prawdopodobnie - tak jak i po pierwszym turnusie zakończonym w początku X 1944 r. - ukończyło Szkołę i otrzymało awans na podchorążego ok. 30 żołnierzy NSZ.

W dniach 5 -8 I - płk „Bohun” korzystając ze świątecznego postoju i braku akcji, bo Brygada nie była w tym czasie atakowana ani przez Niemców ani przez komunistów, wziął krótki urlop i odwiedził swoją rodzinę w Suchedniowie.

Okres świątecznego postoju Brygady został wykorzystany na ćwiczenia i szkolenie oddziałów, a sztab Brygady, kierowany przez ppłk „Zęba", opracowywał rozkaz o nowej organizacji Brygady, który wszedł wżycie 8 I 1945 r. Dotychczasowe pułki (202 pp. i 204 pp.) zostały rozwiązane, sformowano natomiast 3 baony: I - Nadwiślański - pod dowództwem kpt. „Stepa", II - Świętokrzyski - mjr „Rusina” i III - Jasnogórski - kpt. „Wojskiego"; każdy z nich składał się z 4 kompanii liniowych, plutonu ckm i plutonu łączności. Dowódcy Brygady Świętokrzyskiej - płk „Bohunowi” podlegały bezpośrednio: sztab, nowo-zorganizowana kompania szturmowa pod dowództwem por. Skalskiego dla ochrony sztabu brygady, oddział rozpoznawczy kawalerii - pod dowództwem mjr Lubicza, pluton artylerii por. Jacyny, pluton żandarmerii por. Grota; łączność miał pod sobą mjr Wołyniak, a taborami dowodził rtm. Żuraw. Stan osobowy Brygady wynosił wówczas ponad 900 do 1000 oficerów i żołnierzy. Reorganizacja pozwoliła równomiernie wyposażyć baony w broń. Jednakże w literaturze spotyka się nadal opisy działań Brygady w dawnym układzie organizacyjnym, względnie nowo sformowane baony nazywa się pułkami.

13 I -alarm i początek wymarszu na Zachód. Rano kurier z Komendy Głównej N S Z w Krakowie przywiózł na skrawku papieru ostatni rozkaz:

„Ofensywa sowiecka ruszyła 13 stycznia 1945 r. Brygada ma wykonać (omówiony poprzednio) rozkaz wycofania się na Śląsk. Pomocy żadnej udzielić nie możemy. Należy liczyć tylko na własne siły. (-) gen. Bogucki".

Płk „Bohun” zarządził pogotowie, marszowe na godz. 16, i o tej godzinie Brygada rozpoczęła swój marsz na Zachód.

O wyznaczonej przez płk „Bohuna” godzinie 16-tej, Brygada Świętokrzyska NSZ rozpoczęła swój marsz na Zachód. Podstawą wyjściową było m. p. Brygady, które w okresie świątecznym 22 XII 44 - 13 I 45 mieściło się we wsiach Giebułtów -Maciejów - Boczkowice, w pow. miechowskim.

W bardzo trudnych warunkach (silny mróz, padający śnieg, pełne ubezpieczenie) dopiero o świcie 14 stycznia Brygada przekroczyła tory linii kolejowej Kielce - Miechów koło stacji Tunel.

Ze zbliżającego się frontu dochodziły wyraźnie wybuchy pocisków artyleryjskich, detonacje pól minowych oraz silny ogień karabinów maszynowych i miotaczy min - pisał płk „Bohun” - niebo oświetlone było pożarem palących się okolicznych wiosek. Brygada zatrzymała się na krótki odpoczynek w rejonie wsi Kępie - Pogwizdów - Uniejów, prowadząc jednocześnie rozpoznanie możliwości przejścia przez umocnienia niemieckie na rzece Pilicy. Ok. godz. 13 rozpoczęła się ostra walka koło wsi Pogwizdów, gdzie Niemcy zaatakowali stacjonujący tam Pułk Świętokrzyski Brygady. Atak został odparty przy pomocy również innych oddziałów Brygady, ale w walce zginął ppor. W. Jakimowicz ("Boryna") i 8 innych żołnierzy NSZ.

Patrole Brygady nie mogły znaleźć dogodnej przeprawy przez Pilicę i okopy niemieckie, mosty były z reguły już pozrywane. Płk „Bohun” ocenił, że jedynie mały most w miejscowości Koryczany pod Żarnowcem daje szansę przeprawy i wydał rozkaz wymarszu w tamtym kierunku. Szczęśliwym trafem patrole NSZ wzięły w międzyczasie do niewoli kilkunastu jeńców niemieckich, w tym kilku oficerów. Udało się w zamian za jeńców i z ich pomocą uzyskać „glejt” od niemieckiego dowódcy odcinka obronnego Żarnowiec na przepuszczenie Brygady przez ten most, o godz. 17 (15 I 45]. Jednakże już o godz. 15.30 na przedpolu zaczęły pojawiać się czołgi sowieckie. Nie czekając ustalonej godziny, płk „Bohun” wydał rozkaz natychmiastowego marszu na most i przekroczył go szczęśliwie, kierując oddziały na nocny odpoczynek we wsi Solca. Ogon kolumny taborów Brygady został zaatakowany ogniem artylerii i ckm-ów sowieckich, ale jedynie dwa ostatnie wozy, które nie zdążyły przejść, zostały odcięte.

Bitwa pancerna dwóch naszych wrogów trwała na przedpolu umocnień Pilicy przez całą noc. Jej obraz głęboko utkwił w mej pamięci - pisał płk „Bohun” - niesamowity huk, olbrzymie nawały ognia artylerii i miotaczy min oraz ognia z ckm-ów i granatów, w połączeniu z różnokolorowymi rakietami i łunami pożarów, stwarzały wrażenie istnego piekła.

16 I 1945 o godz. 7-ej Brygada wyszła z Solcy - pod ogniem c km i działek sowieckich - w kierunku na płn. od Zawiercia, przechodząc tegoż dnia ówczesną granicę Gen. Gubernatorstwa i Rzeszy, a następnie linię umocnień niemieckich pod m. Koziegłowy;

Tadeusz Skarzyński „Bończa”