Szukane słowo

artykuł obraz

Krew i Honor

Krew i honorKsiążka „Krew i Honor” autorstwa Miłosza Sosnowskiego dotyczy działalności przedwojennego Obozu Narodowo - Radykalnego. A w zasadzie tylko pewnego wycinku jakim była działalność bojowa czy raczej bojówkarska tej organizacji. Publikacja obejmuje cały okres istnienia ONR (zarówno legalny jak i nielegalny), natomiast geograficznie jest ograniczona tylko do terenu samej Warszawy. Jest to ujęcie prekursorskie, gdyż każdy kto nieco interesuje się tematem i przeglądał materiały historyczne, musi przyznać iż do tej pory książki poświęconej wyłącznie tym zagadnieniom po prostu nie było...Oprócz zebranych materiałów na temat „akcji bezpośredniej” czyli po prostu walk ulicznych działaczy narodowo - radykalnych, można też odnaleźć obszerny kontekst społeczno - polityczny dotyczący realiów II Rzeczpospolitej. Szczególne wrażenie robią cytowane dane statystyczne oraz sprawozdania inwigilujących organizację konfidentów policji.
Książka podzielona jest na pięć rozdziałów - cztery tematyczne i jeden wprowadzający. Ten pierwszy rozdział przedstawia tło historyczne, sytuacje polityczną, społeczną (statystyki), ekonomiczną początku lat trzydziestych w Polsce. Ukazuje także przyczynę rozłamu w Ruchu Narodowym czyli powstanie Obozu Narodowo - Radykalnego jako odrębnej organizacji, z nowym, zmienionym zasadniczo programem walki o Wielką Polskę. Program organizacji miał bezpośredni związek z jej aktywnością „uliczną", a wszystko to po prostu wpisywało się w klimat polityczny lat trzydziestych.
Rozdział drugi poświęcony jest akcjom skierowanym przeciwko żywiołowi żydowskiemu - na uczelniach, ulicach, placach. Działania te miały ograniczyć, powstrzymać dominację Żydów w wielu dziedzinach życia społeczno-ekonomicznego miasta i kraju. Dla ONR-owców była to bezpośrednia walka o przyszłe losy Narodu, a ponieważ przeciwnicy byli także zdeterminowani, liczni i zorganizowani - toczyła się ze zmiennym szczęściem.
Podobnie sytuacja się miała przy zwalczaniu partii lewicowych o nastawieniu antynarodowym, co jest tematem rozdziału trzeciego. Lewica w II RP była bardzo silna, PPS można określić jako jedną z najliczniejszych przedwojennych partii. Dodatkowo, wskutek bezkompromisowych ataków ONR skierowanych w marksistów, szybko dla lewicy stał się on synonimem zła, „faszyzmu” i oczywiście wrogiem numer jeden.
Narodowy idealizm i wspomniana bezkompromisowość zarówno czynów, jak i idei, przysporzyły radykalnym narodowcom jeszcze jednego przeciwnika. Rozdział czwarty traktuje o walce przeciw reżimowi sanacyjnemu i jego organom. Z lektury tego rozdziału wynika wprost to, jak sanacja bała się narodowego radykalizmu i z jaką starannością toczyła przeciw niemu walkę. Walkę, którą w wymiarze idei przegrała natychmiast, lecz w praktyce, mając do dyspozycji siły porządkowe państwa powstrzymywała, licznymi represjami, działalność ONR.
Ostatni rozdział, piąty traktuje o bardzo mało znanych sprawach dotyczących rywalizacji obydwu odłamów ONR, „Falangi” i „ABC", która w pewnym momencie przerodziła się także w starcia fizyczne. Te godne ubolewania wydarzenia położyły się cieniem na historii narodowego radykalizmu, nie mniej gwoli prawdy historycznej, czy też jako ciekawostka, wpisują się jednak w poruszony w książce temat i dlatego nie mogły być pominięte.
Na końcu publikacji znajdujemy liczne zdjęcia związane z ONR-em i jego twórcami, fotokopie sprawozdań policyjnych z archiwów, deklarację ONR z 1934 roku. Wobec tej książki już zdążono sformułować zarzuty, iż jest antysemicka propaguje przemoc, bojówkarstwo, nienawiść itp. A przecież jest to pozycja wyłącznie historyczna - owszem, z racji poruszonej tematyki wyjątkowa, by nie rzec - specjalistyczna. Na pewno lektura obowiązkowa dla pasjonatów historii Ruchu Narodowego. A inni, szczególnie o zbyt delikatnych nerwach, czytać przecież nie muszą...
Książka jest do nabycia w warszawskiej księgarni „Antyk” lub na serwisie allegro.pl
Fragment z rozdziału czwartego:
„Zbliżał się późny wieczór 25 listopada 1936 r. Na teren uczelni weszły znaczne oddziały policji. Spostrzegłem zwarte kolumny specjalnych oddziałów policji z Golędzinowa. Byli wyposażeni w hełmy z opadającymi na kark ochraniaczami oraz długie pałki. Pod gmach Audytorium Maximum podjechał też wóz straży pożarnej i reflektor, którym policja chciała nas oślepić. (...) Po paru minutach dowódca oddziału policji wydał rozkaz szturmu. Zapalono reflektor, a wóz straży pożarnej zaczął oblewać budynek audytorium strumieniem wody. Zwarty oddział policji zbliżył się do wyjścia i właśnie w tym momencie na głowy atakujących posypał się grad kamieni, zbiliśmy reflektor i ugodziliśmy kilku policjantów. Oni zaczęli wybijać szyby i wrzucać do wnętrza granaty łzawiące i gazowe. Po pewnym czasie nie było czym oddychać. (...) Policjanci nie dopuszczali by ktokolwiek wychodził z budynku. Przy pomocy drabin zaczęli wdzierać się do wnętrza (...)”