Szukane słowo

artykuł obraz

maNga

Brygada Świętokrzyska na terenie Czech

W czasie stacjonowania w Rozstáni z Brygady wysłane zostały patrole, których zadaniem było nawiązanie kontaktu z dowództwem NSZ  w kraju i Naczelnym wodzem w Londynie. Już 7 lutego powołano kurs przygotowujący grupę 60 ochotników, których zadaniem było dotarcie w małych grupkach do kraju i poinformowanie komendanta NSZ o sytuacji Brygady. Kurs ten prowadził kpt. por. Stefan Celichowski „Skalski” („Andrzej Skalski”) pod nadzorem „Toma”.

Pierwsze dwa patrole zostały wyekspediowane do kraju drogą powietrzną i zrzucone 23 marca 1945 r. Organizacją transportu lotniczego i pośredniczeniem z władzami niemieckimi zajmował się „Tom”. Wszelkie rozkazy i polecenia, zarówno te, jak i następne patrole otrzymywały wyłącznie od dowództwa Brygady - nadzór nad nimi sprawował w. Marcinkowski „Jaxa”. Jedną grupą skoczków dowodził Z. Rafalski „Sulimczyk”, drugą Jan Ciesielski „Rumba”. Rafalski został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa (UB) wraz z całą swoją grupą, „Rumba” wpadł w czasie lądowania koło Zawichostu na minę, o losie jego żołnierzy nic nie wiadomo.

Na początku kwietnia wysłani zostali do II Korpusu we Włoszech por. Przemysław Łebiński „Szaława” i Richard V. Tullet „Harry” - porucznik RAF, który trafił do Brygady razem z oddziałem „Żbika”.

Drogą przez Szwajcarię szczęśliwie dotarli do Włoch, ale nie udało im się nawiązać łączności radiowej z Brygadą, co było głównym celem ich misji.

15 kwietnia wysłany został kolejny patrol spadochronowy do kraju. W jego skład wchodzili: por. „Gnat” (po wojnie znany jako Jerzy Gnat), łączniczka Maria Kobierzycka „Grażyna” i pięciu szeregowych. Po wykonaniu zadania „Gnat” wraz z ośmioma szeregowymi powrócił do Brygady, natomiast „Grażyna” została aresztowana przez UB.

Również w połowie kwietnia udał się do Londynu rotm. „Zaremba”. Dotarł tam 4 maja i został przyjęty przez Naczelnego Wodza gen. Andersa.
W tym samym czasie wysłano do Polski patrol pieszy w sile 45 żołnierzy pod dowództwem kpt. T. Żółkiewskiego „Mosta”. Jeszcze przed przekroczeniem granicy „Most” wraz z 30 żołnierzami zawrócił, a reszta podzieliła się na dwie grupy - jedną w sile 8 ludzi dowodził pchr. Jan Dzielski „Warecki”, drugą liczącą 7 żołnierzy Włodzimierz Kołaczkiewicz „Zawisza”. Przekroczyli oni granicę w nocy z 28 na 29 kwietnia ok. 60 km na zachód od Zakopanego. Potem Dzielski skierował się w okolice Nowego Targu, a Kołaczkiewicz w Kieleckie. Oddział Dzielskiego został rozbity przez UB w Sopotni Małej w powiecie żywieckim. Natomiast Kołaczkiewicz oddalił się w czasie strzelaniny od swego oddziału i po nawiązaniu kontaktów z działaczami NSZ w Krakowie, został aresztowany 1 czerwca 1945 r. w Jędrzejowie. Czterech żołnierzy z jego patrolu powróciło do Brygady we wrześniu 1945 r. wraz z grupą „Gnata”.

Przez cały okres pobytu Brygady w Rozstáni była ona w konakcie z czeskim podziemiem i miała przy sobie czeskiego oficera łącznikowego. Ustalono, że udzieli Czechom pomocy w przeprowadzeniu powstania w Pilźnie. o terminie jego wybuchu dowództwo Brygady miało być poinformowane po osiągnięciu rejonu tego miasta.

12 kwietnia „Bohun - Dąbrowski” , „Ząb” i por. Jerzy Skąpski przeprowadzili rozmowy z delegacją niemiecką, na czele której stał P. Fuchs. Dowództwo Brygady odrzuciło niemieckie propozycje jej rozproszenia i użycia do walki partyzanckiej na tyłach armii czerwonej oraz stanowczo zażądało umożliwienia marszu w kierunku frontu anglo - amerykańskiego. Po długiej dyskusji Niemcy wyrazili zgodę na wyjście Brygady z Rozstáni pod warunkiem, że w swym marszu ominie ona Pragę.

Wydaje się, że Niemcy nie byli do końca zdecydowani jak wykorzystać Brygadę. Z jednej strony starano się utworzyć z niej oddziały dywersyjno - wywiadowcze, które działałyby za linią frontu - temu na pewno służyło szkolenie organizowane przez „Toma” i dla realizacji tych celów wysyłano patrole, których głównym zadaniem było nawiązanie kontaktów z działaczami NSZ i stworzenie zaplecza organizacyjnego, pozwalającego w przyszłości na przerzucenie do Polski oddziałów dywersyjnych, utworzonych z żołnierzy Brygady.

Z drugiej strony istnieli wśród Niemców zwolennicy jej przekształcenie w „polski legion antybolszewicki” . Należał do nich niewątpliwie Paul Fuchs. Zamierzali oni doprowadzić do powiększenia Brygady, poprzez włączenie do niej polskich więźniów i jeńców. Świadczy o tym fakt, że w czasie postoju w Veschin, zostali przekazani Brygadzie, zwolnieni z obozów koncentracyjnych, Władysław Kozłowski i żona byłego premiera Stanisława Mikołajczyka. Kozłowski był oficerem NSZ aresztowanym przez Niemców w 1943 r. i wkrótce po przybyciu do Brygady został wysłany do obozów w Murnau i Dachau, w celu uwolnienia i zwerbowania do Brygady znajdujących się tam żołnierzy NSZ. Misja ta zakończyła się niepowodzeniem.

Natomiast dowództwo Brygady starało się zapewnić jej przetrwanie kosztem jak najmniejszych ustępstw. Jednocześnie poprzez akcję przeprowadzoną wspólnie z czeskim ruchem oporu, chciano zapewnić sobie przychylność wojsk alianckich, które w innym przypadku mogły potraktować Brygadę jako oddział kolaborujący z Niemcami i wydać ją w ręce sowieckie. Jak uzasadnione były to obawy niech świadczy los tysięcy Ukraińców i żołnierzy innych narodowości, walczących u boku Niemców, a po wojnie wydanych sowietom przez Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone.

Sławomir Czyż

maNga