Szukane słowo

artykuł obraz

maNga

Rozłam w Narodowych Siłach Zbrojnych

Różnice uniemożliwiające scalenie Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ) z Armią Krajową (AK) miały dwojaki charakter. Po pierwsze prestiżowy, przy czym chodziło głównie o uznanie dorobku NSZ - w tym uzyskanych w nich stopni wojskowych, utrzymania pewnej odrębności oddziałów NSZ w ramach AK oraz zasadniczy - stosunek do Związku Sowieckiego i komunistów w kraju oraz zachowania się w wypadku zajęcia Polski przez armię czerwoną. Na to nakładały się ambicje „Grupy Szańca” pragnącej wykorzystać NSZ dla własnych celów politycznych. Również w Komendzie Głównej AK i Delegaturze Rządu znajdowali się przeciwnicy prowadzenia rozmów z NSZ.

Sytuacja uległa zmianie na początku 1944 r. kiedy to skontaktowali się ze sobą bezpośrednio płk Komorowski i Zbigniew Stypułkowski. Efektem prowadzonych przez nich rozmów stało się porozumienie zawarte pomiędzy Tymczasową Narodową Radą Polityczną i dowództwem NSZ z jednej strony a Komendą Główną AK z drugiej. Zostało ono podpisane 7 marca 1944 r. Umowa przewidywała włączenie NSZ w skład AK, w zamian za co Komorowski złożył deklarację, w której uznał pozycję NSZ i ich zasługi w walce podziemnej, obiecał, że AK nie pójdzie do powstania grożącego katastrofą, stwierdził, iż głównym niebezpieczeństwem dla Polski jest okupacja sowiecka i potwierdził, że należy wprowadzić do Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK żywioły narodowe. Pod umową scaleniową złożyli swoje podpisy członkowie TNRP i Komendant Główny AK płk T. Komorowski. W uroczystości jej podpisania nie brał udziału dowódca NSZ płk dypl. Tadeusz Kurcyusz - wiązało się to z zastrzeżeniami jakie w stosunku do niego wysuwał płk Komorowski.

Umowa ta i deklaracja złożona przez Komorowskiego w pełni zadowalała Stypułkowskiego i jego grupę. Dawała im ona możliwość wpływu na politykę władz krajowych i otwierała drogę do zjednoczenia ze Stronnictwem Narodowym (SN). Natomiast z punktu widzenia „Grupy Szańca” była ona pozbawiona wszelkich zalet. Zgodziła się ona jednak na jej podpisanie, nie chcąc doprowadzić do rozłamu ze Stypułkowskim, z którym wiązały się jej dalsze plany polityczne. Drugą przyczyną była szansa na uzyskanie statusu partii legalnej - o co od dawna organizacja ta zabiegała.

Bezpośrednio po podpisaniu umowy scaleniowej głównym przedmiotem kontrowersji stała się osoba płka T. Kurcyusza. Komorowski żądał usunięcia go ze stanowiska dowódcy NSZ na co przedstawiciele TNRP wyrazili zgodę. Do końca marca nie nastąpiła jednak jego dymisja a Stypułkowski i Władysław Marcinkowski poprosili dowódcę AK o uznanie Kurcyusza na stanowisku dowódcy NSZ i jednocześnie zobowiązali się w ciągu dwóch tygodni wyznaczyć na jego miejsce inną osobę. Komorowski wyraził na to zgodę i 31 marca 1944 r. przyjął Kurcyusza, który złożył na jego ręce rezygnację z zajmowanej funkcji i zaproponował na swojego następcę szefa sztabu NSZ płka dypl. Wacława Świecińskiego „Tuwara”.

Tego samego dnia płk Komorowski podpisał rozkaz wykonawczy do umowy scaleniowej, który zawierał m.in. : technikę scalania sztabów i komend terenowych, oddziałów liniowych, uznanie wszystkich awansów podoficerskich, uznanie awansów na podporuczników - podchorążych sprzed września 1939 r., uznanie tytułów i stopni podchorążych, którzy uzyskali je w Związku Jaszczurczym (ZJ) i NSZ, w zależności od zaakceptowania programów i poziomu Szkół Podchorążych NSZ przez specjalną komisję z AK, zezwolenie na używanie stopni oficerskich uzyskanych w ZJ i NSZ, przy czym miano powołać specjalną komisję weryfikacyjną, której wnioski miały być przedstawione dowódcy AK. Rozkaz ten przewidywał także zaopatrzenie oddziałów NSZ przez AK w broń, sprzęt łączności, materiały sanitarne i środki pieniężne.

Tymczasem 1 kwietnia doszło do zjednoczenia obydwu odłamów, podzielonego od 1942 r., Stronnictwa Narodowego. Stało się to bezpośrednią przyczyną kryzysu, który doprowadził do rozłamu w NSZ. Przyłączenie się do SN grupy, na czele której stali Jan Matłachowski i Adam Pacholczyk, doprowadziło do likwidacji TNRP, co z kolei uniemożliwiało wyłonienie wspólnego kandydata na stanowisko dowódcy NSZ, jak tego domagał się Komorowski.

Dla „Grupy Szańca” był to moment decydujący - postanowiła przystąpić do realizacji swoich planów politycznych. Trzej jej główni działacze: Otmar Wawrzkowicz, Jerzy Iłłakowicz i Władysław Marcinkowski zaproponowali Zbigniewowi Stypułkowskiemu utworzenie tajnego rządu, w którym miał objąć najwyższe stanowisko - pod warunkiem, że będzie całkowicie uległy „Grupie Szańca”. Jak widać ta organizacja zamierzała wykorzystać akcję scaleniową do przeprowadzenia zamachu stanu w podziemiu i przejęcia władzy w kraju. Narzędziem realizacji tych planów miały być NSZ, które choć już formalnie wchodziły w skład AK, to w rzeczywistości stanowiły jeszcze odrębną i co najważniejsze nie podzieloną siłę wojskową. Na drodze urzeczywistnienia tych zamierzeń stanęły dwie przeszkody: odmowa Stypułkowskiego oraz postawa płka T. Kurcyusza, który pomimo wywieranej na niego presji, zdecydował się na ustąpienie ze stanowiska dowódcy NSZ.

W ten sposób plany „Grupy Szańca” załamały się. Nie posiadała ona w swoim gronie osób znanych na arenie politycznej i posiadających autorytet niezbędny do przejęcia władzy a próba wysunięcia na pierwszy plan Stypułkowskiego i uczynienia z niego marionetki zakończyła się niepowodzeniem. Natomiast odmowa Kurcyusza odbierała jej narzędzie, przy pomocy którego chciała przewrotu dokonać - tylko jego osoba była bowiem w stanie pociągnąć za sobą całe NSZ i tylko on potrafiła stanąć ponad podziałami wynikającymi z różnych rodowodów politycznych. Jego śmierć 22 kwietnia 1944 r. przyśpieszyła proces rozłamu w tej organizacji.

Jeszcze na początku kwietnia 1944 r. sztab okręgu V NSZ otrzymał rozkaz od dowódcy NSZ płka Kurcyusza następującej treści:

„Wobec zmienionej sytuacji polityczno - wojskowej na ziemiach polskich plan operacyjny „Z” NSZ nie może być wykonany. Wobec tego sens istnienia i tworzenia oddziałów leśnych przestaje być rzeczą realną i pożyteczną. Zmieniamy okupację niemiecką na sowiecką. Rozkazuję wszystkie oddziały leśne NSZ natychmiast rozformować i przejść do ścisłej konspiracji”.

Rozkaz ten wskazuje, że Kurcyusz zamierzał w pełni realizować warunki umowy scaleniowej, bo właśnie ją należy rozumieć przez „zmienioną sytuację polityczno - wojskową” i wierzył zapewnieniom Komorowskiego, iż AK nie pójdzie do powstania - bo przecież w innym wypadku nie kazałby rozformowywać oddziałów partyzanckich. Na skutek interwencji mjra „Olgierda Mirskiego” i kpt. A. Szackiego rozkaz ten został jednak przez Kurcyusza odwołany - „Grupie Szańca” potrzebne były własne oddziały zbrojne.

Sławomir Czyż

maNga