Szukane słowo

artykuł obraz

maNga

Narodowe Siły Zbrojne w latach 1942 - 44

Powstanie Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ) zostało bardzo źle przyjęte przez czynniki oficjalne, gdyż stawiało pod znakiem zapytania ukończenie akcji scaleniowej. 11 kwietnia 1943 r. w oficjalnym organie Komendy Głównej Armii Krajowej (AK) „Biuletynie informacyjnym” ukazało się pod tytułem „Warcholstwo” oświadczenie Delegata Rządu Jana Piekałkiewicza, potępiające utworzenie NSZ, co wywołało reakcję tego środowiska w postaci ataków prasowych. Prowadzone w okresie późniejszym rozmowy pomiędzy płk. Oziewiczem i zastępcą Komendanta Głównego AK płk. Tadeuszem Komorowskim, a także samym płk. Roweckim zakończyły się fiaskiem.

30 czerwca 1943 r. aresztowany został płk Rowecki a wkrótce potem Niemcy aresztowali płka Oziewicza. Jego następcą na stanowisku Komendanta NSZ został, związany z „Grupą Szańca” płk dypl. Tadeusz Kurcyusz

Nowy dowódca NSZ występował zdecydowanie przeciwko Komendzie Głównej AK, o czym świadczą jego listy kierowane do gen. Stanisława Kopańskiego i gen. Władysława Andersa. Zostały one przekazane przez, wysłanych do Londynu w październiku i listopadzie 1943 r., przedstawicieli NSZ Tadeusza Salskiego i Stanisława Żochowskiego. Oskarżał w nich kierownictwo AK o brak kompetencji i reprezentowanie interesów sanacji, którą określał jako „obóz znienawidzony w kraju”. Żądał jednocześnie aby sprawy związane ze stosunkami pomiędzy AK a NSZ zostały rozwiązane rozkazem Naczelnego Wodza, co oznaczało, że płk Kurcyusz nie uznaje Komendanta Głównego AK za jedynego upełnomocnionego dowódcę wszystkich sił zbrojnych w kraju.

Wobec takiej postawy dowództwa NSZ, nowy Komendant Główny AK, którym na miejsce płka Roweckiego został płk Tadeusz Komorowski „Bór”, wydał rozkaz wyznaczający datę 15 października 1943 r. jako ostateczny termin podporządkowania się NSZ dowództwu AK. Odpowiedzią na ten rozkaz był artykuł w „Szańcu” stwierdzający, że możliwa jest jedynie współpraca pomiędzy NSZ a AK, co oznaczało odrzucenie żądań płka Komorowskiego. W ten sposób stanowiska obu stron zostały sprecyzowane: Komenda Główna AK domagała się bezwarunkowego podporządkowania NSZ i uznania przez tę organizację zwierzchnictwa Komendanta AK nad wszystkimi organizacjami zbrojnymi w kraju, natomiast dowództwo NSZ stało na stanowisku równorzędności obu tych organizacji, o których ewentualnym połączeniu zadecydować powinien Naczelny Wódz w Londynie. Żadna ze stron nie zamierzała ustąpić, co doprowadziło do głębokiego impasu we wzajemnych stosunkach.

Konflikt nie dotyczył tylko polityki wewnętrznej i spraw ambicjonalnych. Jednym z podstawowych jego źródeł było różne podejście obu organizacji do Niemiec i Związku Sowieckiego.

„Grupa Szańca” i NSZ uważała, że Polska znajduje się w stanie wojny z oboma tymi państwami. Dlatego występowała zdecydowanie przeciwko prowadzeniu jakiejkolwiek akcji wojskowej wymierzonej w Niemców, a wspierającej wysiłek wojenny sowietów. Uważali, że jedynym efektem takiej akcji może być rozrost agentur komunistycznych, które w końcu przejęłyby kierownictwo podziemia, oraz wywołanie, w odwecie za te ataki, represji niemieckich wobec ludności cywilnej. Nie występowała natomiast „Grupa Szańca” przeciwko nawiązaniu stosunków dyplomatycznych z sowietami, uważając, że pozwoli to na poprawę ludności polskiej w ZSRS i uwolnienie polskich więźniów przetrzymywanych w tym kraju.

Odmienne stanowisko w tej sprawie zajmował rząd polski i kierownictwo podziemia w kraju. Od momentu zawarcia paktu z sowietami gen. Sikorski domagał się działań dywersyjnych dla wsparcia „sojusznika naszych sojuszników”. Efektem tych wezwań było zaangażowanie AK w, prowadzoną na szeroką skalę, walkę z Niemcami, której celem nie była ochrona Polaków przed represjami i terrorem, ale aktywne wsparcie armii czerwonej. Służyło temu niszczenie niemieckiego sprzętu wojennego i wiązanie na terenie Polski znacznych sił niemieckich. Bo czyż poprawiło los narodu polskiego zniszczenie od stycznia 1941 r. do czerwca 1944 r. 130 niemieckich magazynów wojskowych i składów żywnościowych, 1167 cystern z benzyną, 443 transportów kolejowych, 28 samolotów, 4326 samochodów, 6930 lokomotyw, 19058 wagonów itd. itp.

Ta płaszczyzna konfliktu pomiędzy NSZ a AK stała się szczególnie widoczna w końcu 1943 r., kiedy dla „ Grupy Szańca” stało się jasne, że Niemcy wojnę już przegrały i głównym wrogiem Polski stał się Związek Sowiecki i jego agentura. Od tego momentu NSZ przystąpiły do zwalczania oddziałów komunistycznej Gwardii Ludowej (GL), co spotkało się z potępieniem Komendy Głównej AK.

Pierwszą zapowiedzią zwalczania oddziałów komunistycznych był rozkaz płka Oziewicza z października 1942 r. uruchamiający Akcję Specjalną (AS) nr 1. Jej zadaniem miało być zwalczanie band rabunkowych, prowadzenie walki z małymi oddziałami niemieckimi i zdobywanie środków materialnych. Działania AS miały być prowadzone w taki sposób aby nie wywoływać represji skierowanych przeciwko ludności cywilnej, zarówno ze strony okupantów jak i bandytów. Dlatego też oddziały AS występowały często przebrane w mundury niemieckie lub sowieckie. W pierwszym okresie swego istnienia AS nie występowała przeciwko oddziałom GL. Sytuacja zmieniła się w drugiej połowie 1943 r. w „Szańcu” zaczęły się ukazywać wezwania do zbrojnej rozprawy z komunistami, których oskarżano o celowe dążenia do wyniszczenia i osłabienia narodu polskiego. Walkę z oddziałami GL i sowieckich partyzantów zaczęto stawiać na pierwszym miejscu - nawet przed walką z Niemcami. Jednocześnie w terenie oddziały AS przystąpiły do rozprawy z oddziałami komunistycznych.

Pierwsze takie zdarzenie miało miejsce 22 lipca 1943 r., kiedy oddział NSZ „Sosna” pod dowództwem „Toma” zaatakował w lasach przysuskich oddział GL im. Ludwika Waryńskiego. Zginęło wtedy siedmiu członków GL. Do znacznie głośniejszego zajścia tego typu doszło w lasach koło wsi Borów na Lubelszczyźnie. W wyniku akcji przeprowadzonej przez lubelski oddział AS pod dowództwem por. Leonarda Zub - Zdanowicza „Zęba” zlikwidowany został oddział GL im. Jana Kilińskiego. Składała się on w dużej części z żołnierzy sowieckich. W wyniku akcji pod Borowem zamordowanych zostało 26 gwardzistów i czterech mieszkańców wsi Borów. Zbiegły sowiecki radiotelegrafista poinformował o jej przebiegu swoje dowództwo, co wywołało interwencję w tej sprawie Stalina u Churchilla. Również Komendant Główny AK potępił akcję NSZ, choć dopiero kilka miesięcy później.

Jawne zwalczanie oddziałów komunistycznych przez AS spotkało się także ze sprzeciwem części członków TNRP. Wynikało to prawdopodobnie z niechęci Stypułkowskiego i członków TNRP wywodzących się ze Stronnictwa Narodowego do podejmowania działań mogących uniemożliwić w przyszłości porozumienie z Komendą Główną AK. Pod ich naciskiem zwalczanie GL zostało zaniechane i wznowiono je dopiero po rozłamie w NSZ.

Tymczasem sytuacja na froncie wschodnim postawiła przed wszystkimi polskimi organizacjami konspiracyjnymi pytanie: co należy robić w obliczu zbliżającej się armii czerwonej. Odpowiedzią na nie stała się instrukcja rządu polskiego dla kraju z 27 października 1943 r. Przewidywała ona, że wobec braku możliwości przywrócenia, na możliwych do przyjęcia przez rząd polski warunkach, stosunków dyplomatycznych ze Związkiem Sowieckim a także odmowie aliantów udzielenia pomocy ewentualnej akcji powstańczej, należy zaniechać wszelkich kroków zmierzających do wywołania powstania przeciw Niemcom. Przewidywano jedynie prowadzenie akcji sabotażowo - dywersyjnej. Po wkroczeniu armii czerwonej aparat Delegatury Rządu oraz Armia Krajowa miały pozostać w podziemiu, ale nie podejmować żadnych akcji przeciwko sowietom, poza konieczną samoobroną.

Instrukcji tej sprzeciwiła się Komenda Główna AK. Opracowany przez nią „Plan Burza” przewidywała lokalne powstania zbrojne i nakładał na dowódców wojskowych i przedstawicieli administracji cywilnej obowiązek ujawniania się przed dowódcami wkraczających jednostek sowieckich w roli gospodarzy, reprezentujących legalne władze Rzeczypospolitej. Oznaczało to w praktyce wypowiedzenie posłuszeństwa przez AK władzom polskim w Londynie. Te, nie mając innego wyjścia, zaakceptowały decyzje podjęte w kraju.

W pełni natomiast poparło stanowisko rządu dowództwo NSZ, o czym świadczy rozkaz wydany 15 stycznia 1944 r. Uznawano w nim wojska sowieckie wkraczające do Polski za wroga, nie przewidywano jednak stawiania im czynnego oporu. Uznawano jednocześnie, że do chwili nawiązania stosunków polsko - sowieckich, wszelka współpraca obywateli polskich z armią czerwoną traktowana będzie jako zdrada. Podkreślić należy, że dowództwo NSZ powoływało się w tym rozkazie wprost na instrukcję rządu z 27 października, z którym przecież nie miało żadnych oficjalnych kontaktów, ani też nie było przez niego uznawane.

Porównując stanowiska dowództwa AK i NSZ w tej sprawie, widać wyraźnie, że politycznym realizmem w ocenie sytuacji wykazało się tylko to drugie. Nie znając stanowiska aliantów, którzy nie zamierzali włączać ziem polskich do swoich planów strategicznych, ani postanowień konferencji w Teheranie, oddającej wschodnią część Polski sowietom, ani też zamiarów Stalina, którego celem było podporządkowanie sobie całej Polski, słusznie oceniło, że wkraczająca armia czerwona stanowi dla niepodległości naszego kraju o wiele większe niebezpieczeństwo niż Niemcy. Jednocześnie dowództwo NSZ rozumiało, że nie może być mowy o jakimkolwiek dogadaniu się z sowietami, gdyż ci mogą się zgodzić jedynie na pełną kapitulację, w żadnym zaś wypadku nie będą tolerować na zajętych przez siebie ziemiach ośrodków politycznych i wojskowych od nich niezależnych.

Natomiast dowództwo AK nie mogło się zdecydować ani na uznanie ZSRS za wroga i postępowanie zgodnie z instrukcją rządu, ani też na pełną kolaborację z sowietami i wypowiedzenie temu rządowi posłuszeństwa. W kierownictwie AK znajdowali się zwolennicy obu tych orientacji - do pełnej kolaboracji z sowietami dążyli m.in.: płk dypl. Stanisław Tatar - szef operacji Komendy Głównej AK i płk dypl. Jan Rzepecki - szef Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK. "Plan Burza" był kompromisem i jak każdy kompromis nie zadowolił nikogo. Tak więc jedna z najważniejszych decyzji podjętych przez władze w kraju w czasie drugiej wojny światowej, zapadła nie w wyniku starannej analizy sytuacji politycznej i wojskowej, ale na skutek politykierskich rozgrywek w ramach Komendy Głównej Armii Krajowej.

Wróćmy do rozkazu dowódcy NSZ płka dypl. Tadeusza Kurcyusza i wypływających z niego konsekwencji. Przede wszystkim należało opracować plany dotyczące zachowania się NSZ po wkroczeniu armii czerwonej. Pierwsze założenia powstały pod koniec 1943 r. i przewidywały, że po wkroczeniu sowietów należy ukryć broń i zakonspirować się a w razie możności przejść na tereny jeszcze nie okupowane. Na początku 1944 r. zdecydowano się ostatecznie na wycofanie sił NSZ na tereny zajęte przez aliantów zachodnich. W tym celu miały być utworzone dwie grupy: północno - zachodnia pod dowództwem Inspektora Ziem Zachodnich i południowo - wschodnia pod dowództwem Komendanta Głównego NSZ. Terenem koncentracji dla pierwszej z nich miało stać się na początku białostockie a później północne Mazowsze i Wielkopolska. Natomiast dla grupy południowo - wschodniej przewidywano koncentrację na Kielecczyźnie. W czasie marszu na zachód obie grupy miały unikać rozbrojenia przez Niemców oraz przeciwstawiać się próbom skłonienia ich do wspólnego wystąpienia przeciwko sowietom.

Sławomir Czyż

maNga